16 francuskich filmów na jesienne wieczory

Jeśli jest coś, za co lubię listopad, to niewątpliwie długie wieczory z wciągającą książką lub świetnym filmem. Nic tak nie poprawia humoru, jak dobra francuska komedia, choć czasami lubię też trochę pomedytować nad bardziej skomplikowaną fabułą, zwłaszcza z Paryżem w tle.

Muszę przyznać, że odkąd jestem na emigracji, polubiłam francuskie kino. Lubię oglądać TV, a w każdy piątek moim ulubionym zajęciem do kawy jest zakreślanie w programie telewizyjnym pozycji wartych obejrzenia w kolejnym tygodniu. Poza tym francuskie filmy pomogły mi lepiej zrozumieć tutejszą kulturę, życie codzienne, żarty Francuzów i zróżnicowanie kraju pod wieloma względami – kulturowym, społecznym, krajoznawczym, kulinarnym i językowym.

Tak, ten ostatni aspekt to jeden z najważniejszych dla mnie. Muszę przyznać, że oglądanie francuskiej TV w dużym stopniu pomogło mi w nauce języka. Miałam taki okres zniechęcenia do zakuwania słówek i gramatyki, że całkowicie zaprzestałam wszelkich kursów i nauki indywidualnej. Za to pasjami zaczęłam oglądać francuską TV. Byłam zdumiona – postęp w rozumieniu był ogromny. Dlatego wszystkim uczącym się polecam gorąco tę metodę.

Ale wracając do filmów, lubię odkrywać też te stare, zgrane już we Francji komedie, ale mi nieznane, bo dla mnie to zawsze dawka nowej wiedzy o Francji i Francuzach, a ja lubię wiedzieć z kim i z czym mam na co dzień do czynienia.;)

Oto moja lista propozycji – 16 filmów równa się 16 miłych wieczorów. Skorzystajcie!

1. Nietykalni/ Intouchables
Zacznę od filmu, który pewnie oglądaliście przynajmniej raz w życiu, ale nie sposób go pominąć na tej liście. Film niezwykły, z absolutnie fantastyczną grą aktorską. Sparaliżowany na skutek wypadku milioner zatrudnia do pomocy młodego, nieokrzesanego chłopaka z przedmieścia, który dopiero co wyszedł z więzienia. Takie połączenie może wydawać się prawdziwą mieszanką wybuchową, ale film pokazuje, że czasami właśnie wybuchy są potrzebne w życiu. Obserwujemy, jak pomiędzy dwojgiem mężczyzn z dwóch zupełnie różnych światów rodzi się nietuzinkowa relacja i zastanawiamy się, co z tego wyniknie. Łzy wzruszenia przeplatają się ze łzami śmiechu. Film porusza szczególnie, gdy uświadamiamy sobie, że ta historia wydarzyła się naprawdę. Absolutny hit i must seen jesieni. Amerykanie zrobili właśnie remake tego filmu, ale jakoś nie mam ochoty go obejrzeć…

2. Niebo nad Paryżem/ Paris
Oglądałam ten film jeszcze przed przeprowadzką do Francji i spodobał mi się od pierwszych ujęć. Sam tytuł brzmi już bardzo romantycznie, ale nie dajcie się zwieść. To nie jest wesoła historyjka o miłości w Paryżu. Pierre dowiaduje się właśnie, że jest ciężko chory. Odkrywanie miasta na nowo staje się dla niego sposobem na szukanie nadziei i radości w życiu. Śledzimy jednocześnie historie innych ludzi, dla których życie w Paryżu jest wspólnym mianownikiem. Film miał bardzo różne recenzje, ale mi się podobał. Jak każdy film z nieprzeciętną Juliette Binoche… 

3. Za jakie grzechy, dobry Boże/ Qu’est-ce qu’on a fait au Bon Dieu?
Jeden z francuskich hitów ostatnich lat. Jeszcze nie spotkałam nikogo, komu ta komedia nie przypadłaby do gustu. Ja oglądałam ją już 4 razy. Wydaje mi się, że trzeba naprawdę sporo talentu, żeby jeden z najbardziej aktualnych, a zarazem „delikatnych” problemów Francji ukazać w tak zabawny sposób. I oto poznajemy zamożną, francuską rodzinę z tradycjami, w której konserwatywni rodzice mają marzenie, by wydać dobrze za mąż swoje cztery piękne córki. W przypadku trzech z nich sprawa jest już przesądzona, ku rozpaczy rodziców ich córki wybrały za mężów potomków imigrantów – Araba, Żyda, Chińczyka. Rodzice pokładają ogromne nadzieje w ostatniej, najmłodszej z nich na ślub z rodowitym Francuzem.  Okazuje się jednak, że i ona ma inne plany… Mistrzowska gra uwielbianego przeze mnie Christiana Claviera i gwarantowana poprawa nastroju! Dla fanów mam dobrą wiadomość – powstała kolejna część losów tej zwariowanej rodzinki, ale jeszcze nie miałam okazji jej obejrzeć.

4. Kocham Cię, tylko daj mi spokój/ Une heure de tranquillité
Jeśli już mowa o Christianie Clavierze, to polecam Wam także tę komedię o jakże wdzięcznym tytule  Głównego bohatera poznajemy w momencie, gdy właśnie kupił sobie nową jazzową płytę i marzy tylko o tym, by jej w spokoju posłuchać. Wszystko jednak sprzysięga się przeciwko niemu – żona postanawia właśnie wyjawić mu swój sekret, matka nęka telefonami, syn wpada z nieoczekiwaną wizytą, a sąsiedzi na górze organizują imprezę. Film jest lekki, zabawny, ale niepozbawiony refleksji. Świetnie pokazana codzienność paryskiej rodziny. Jest nawet polski akcent, który doprowadził mnie do łez ze śmiechu. Tego ostatniego nie brakuje!

5. Szczęście nigdy nie przychodzi samo/ Un bonheur n’arrive jamais seul
Prawda, że wdzięczny tytuł? „Un bonheur n’arrive jamais seul” i wspaniała Sophie Marceau w roli głównej, choć trzeba jasno powiedzieć, że nie ona jedna ma zasługi dla sukcesu tego filmu. Gromadka dzieci, dla których jest filmową mamą, dostarcza tyle uroku i śmiechu, że trudno wyobrazić sobie lepsze połączenie. Historia dwojga ludzi, których różni wszystko i których związek na pierwszy rzut oka nie ma szans na przetrwanie. Beztroski uwodziciel i matka czworga dzieci. Teoretycznie nie powinno się udać, ale kto wie, w filmach, jak i w życiu wszystko może się wydarzyć. Film lekki, przyjemny i pełen komizmu sytuacyjnego, a na dodatek z fantastyczną muzyką w tle. Uśmiałam się serdecznie.

6. Joséphine
Właściwie wystarczy napisać, że jeśli jesteś fanką/fanem filmu Bridget Jones, to „Joséphine” jest jego francuską wersją, którą koniecznie musisz obejrzeć. Trzeba dodać bardzo dobrą wersją. Podchodziłam z dużą rezerwą do tego filmu, a dziś sama jestem jego wielbicielką. Uwielbiam klimat paryski wpleciony w fabułę, a scenę, w której główna bohaterka zostaje uwięziona na noc na szczycie diabelskiego młynu (notabene którego już nie ma w Paryżu) na Placu Concorde, z butelką wina w ręku, doprowadził mnie do łez. Druga część, w której Joséphine zachodzi w ciążę („Joséphine s’arrondit”), jest równie dobra, moim zdaniem nawet lepsza niż wersja amerykańska.
„Joséphine” to idealna propozycja na babski wieczór i nie tylko!

7. Plan de table
Film „Plan de table” to nie tylko zabawna komedia. Zmusza mimochodem do refleksji nad przeznaczeniem w życiu. Jeden ślub, jeden stolik i z pozoru nieszkodliwa zamiana winietek, która powoduje szereg zaskakujących konsekwencji i zdarzeń. Ciekawa konstrukcja filmu trzyma w niepewności do ostatnich chwil. Uśmiałam się, ale też zastanowiłam z uśmiechem. A to dużo jak na komedię.

8. Vilaine
To już rodzaj komedii, która sprawi, że albo będziecie się śmiać do łez, abo też stwierdzicie, że większej głupoty w życiu nie widzieliście. Wielu z Was pewnie go widziało. Film nie pierwszej świeżości, ale ja oglądałam go po raz drugi i przy scenie z urwanym kaloryferem płakałam ze śmiechu tak samo jak za pierwszym razem. Gra aktorska mistrzostwo, czytaj: nie spodziewaj się wiele po urodzie aktorek. W sam raz na reset po ciężkim dniu.

9. Trzej bracia/ Les Trois frères
Moi ulubieńcy! Trzej bracia spotykają się po latach u notariusza, który rozporządza testamentem ich niedawno zmarłej matki. Do tej pory nie wiedzieli o swoim swoim istnieniu, bo wprawdzie matka ta sama, ale trzej różni ojcowie. Różne komplikacje losowe doprowadzają do sytuacji, że bracia lądują razem pod jednym dachem i z obcym dzieckiem. Rozwój i komizm sytuacji gwarantują efekt niekontrolowanych wybuchów śmiechu i kolek brzusznych. Jest też kontynuacja filmu pt. „Les trois frères, le retour.” Gorąco polecam! Wystarczy na nich spojrzeć! 

10. Jeszcze dalej niż Północ/ Bienvenue chez les Ch’tis
Ten film, poza tym że jest świetną komedią, był dla mnie jedną z lepszych francuskich lekcji językowych i kulturowych. Cht’i to język pikardyjski, jakim posługują się mieszkańcy północnej Francji. Zrozumienie dialogów w tym filmie było prawdziwym wyzwaniem, ale ciekawe jest przede wszystkim to, że poznajemy świat prowincji cht’i z punktu widzenia nie obcokrajowca, ale Francuza, który na co dzień mieszka na południu Francji i zostaje oddelegowany do prowincjonalnego oddziału w małym miasteczku na drugim końcu Francji. W związku ze swoim przeniesieniem ma mnóstwo obaw  i niechęci, wynikających ze stereotypowych uprzedzeń, które krążą o tym regionie. Świadczy o tym chociażby zabawna rozmowa głównego bohatera z policjantem, gdzie ten ostatni słysząc historię głównego bohatera Philippe’a – postanawia nie dawać mu mandatu, bo uważa, że mężczyzna już wystarczająco został poszkodowany przez los… A potem jest już tylko coraz zabawniej. Philippe próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości, która choć inna, wcale nie musi okazać się gorsza…Wspaniały film i wspaniała gra aktorska mojego ulubieńca Dany’ego Boona, który wciela się tu w genialną rolę listonosza próbującego za wszelką cenę zaprzyjaźnić się z Philippe’m. Polecam gorąco wszystkim frankofilom!

W tym roku film obchodził dziesięciolecie i z tej okazji nakręcono jego ciąg dalszy zatytułowany La Ch’tite Famille. Jeszcze nie widziałam, ale chętnie nadrobię tej jesieni.

11. Ciocia Danielle/ Tatie Danielle
Film dość stary, często emitowany we francuskiej TV. Właściwie trudno mi go zaklasyfikować do komedii, bo jest też kilka dramatycznych momentów. Powiedziałabym, że jest słodko-gorzki. Nie brakuje wprawdzie śmiechu, ale film porusza problem opieki nad starszymi ludźmi i dylematów rodzin, które zastanawiają się nad umieszczeniem bliskich osób w domach opieki. Problem pokazany jest z obu perspektyw, ale sytuacja jest skomplikowana bardziej niż się wydaje. Główna bohaterka to starsza, owdowiała kobieta z charakterkiem, która daje popalić całemu otoczeniu, zachowując przy tym pozory biednej, chorej, nieszczęśliwej i opuszczonej przez wszystkich staruszki. Rodzina zabiera w końcu starszą ciotę pod swój dach i staje na głowie, by jej dogodzić. Przebiegła staruszka obraca ich życie w piekło. Wszystko zmienia się dopiero, gdy rodzina zatrudnia do opieki nad ciotką młodą dziewczynę obdarzoną nie mniejszym temperamentem niż przebiegła staruszka… Genialna rola Tsilli Chelton.

12. O północy w Paryżu/ Minuit à Paris
Ten film miałam okazję oglądać podczas mojej pierwszej wizyty w Paryżu, więc właściwie nie mogłam go nie pokochać  i do dziś lubię do niego wracać. Pokazuje wszystko to, co kojarzy mi się z magią Paryża. Paryski klimat miasta, znane mi i ukochane miejsca, ślady wielkich ludzi sztuki i ducha paryskiej bohemy, który przenosi nas w zupełnie inny świat. A do tego fantastyczna muzyka w tle. Woody Allen i jego mistrzowska reżyseria! Pewnie znacie, ale warto wracać do tego filmu. Możecie być pewni, że zaczaruje Wasz wieczór!

13. Sex, miłość i terapia/ Tu veux ou tu veux pas?
Zabawna komedia, z mistrzowską obsadą i fantastyczną grą Sophie Marceau i Patricka Bruela. Film bardzo francuski, bardzo sexy, świetny komizm sytuacyjny. Główny bohater jest seksoholikiem, który decyduje się na abstynencję i wtedy pojawia się ona… Nie spodziewajcie się wysokich lotów, ale dużo śmiechu. W sam raz na reset głowy.

14. Facet na miarę/ Un homme à la hauter
W zestawieniu nie mogło zabraknąć filmu z jednym z najbardziej urzekających i utalentowanych francuskich aktorów Jean’em Dujardin. Poznałam go oglądając francuską wersję serii „Kasia i Tomek” i pokochałam go od pierwszego wejrzenia. Jean Dujardin to jednak nie żaden serialowy bawidamek, tylko artysta z prawdziwego zdarzenia, który jako pierwszy francuski aktor komediowy otrzymał Oskara za główną rolę z niezwykłym filmie „Artysta”.
„Facet na miarę” to również niebanalna historia. Diane to piękna, inteligentna prawniczka, która ma w życiu wszystko. No prawie wszystko, bo nie odnalazła jeszcze tego jedynego… Wszystko się zmienia, kiedy poznaje Alexandra. Mężczyzna jest zabawny, przystojny, inteligentny, niemalże idealny. Niemalże, bo mierzy zaledwie… 140 cm wzrostu. Piękna i wysoka Diane, dla której ten fakt nie pozostaje bez znaczenia, musi stoczyć wewnętrzną walkę ze swoimi sprzecznymi uczuciami. W trudnym temacie priorytetów wartości i walki z własnymi kompleksami aktor wychodzi zwycięsko, z wdziękiem i poczuciem humoru. Właśnie za to lubię francuskie kino – o trudnych sprawach potrafi opowiadać w zabawny i nie przytłaczający sposób.

15. Przychodzi facet do lekarza/ Supercondriaque
Dany Boon w podwójnej roli: reżysera i głównego bohatera filmu. Choć początek komedii nie jest zbyt obiecujący, to w dalszej części płakałam ze śmiechu niemalże do samego końca. Głównego bohatera poznajemy jako dziwaka, maniaka i hipochondryka, który nie potrafi żyć bez swojego psychiatry, zatruwając mu sukcesywnie jego prywatne życie. Lekarz dochodzi do wniosku, że jest tylko jeden sposób, by pomóc Romain, a tym samym stracić go z pola widzenia – znaleźć mu kobietę życia. Sprawa jednak komplikuje się dużo bardziej, niż mógłby sobie to wyobrazić i on, i widzowie. Bo oto rozwój akcji wcale nie jest oczywisty i przewidywalny, wręcz przeciwnie – Dany Boon musi mieć naprawdę niezłą wyobraźnię, żeby do takiego filmu wpleść temat aktywistów i uchodźców z krajów Europy Wschodniej… Przede wszystkim jednak Dany Boon jest tu znakomitym komikiem, który w niebywały sposób bawi nas swoją mimiką i grą ciała. Po prostu szaleje przed kamerą, doprowadzając widzów do spazmów śmiechu. Oglądałam z ogromną przyjemnością i polecam gorąco na jesienną chandrę!

16. Zakochana bez pamięci/ La vie d’un autre
Na koniec deser z Juliette Binoche. Tu znowu komedia romantyczna przeplata się z dramatem. Maria właśnie kończy 29 lat, dostała nową pracę i poznaje przystojnego szefa, z którym spędza romantyczną urodzinową noc. Następnego dnia rano budzi się w zupełnie nieznanym miejscu. Okazuje się, że ma syna, piękny apartament i służącą oraz męża, z którym właśnie się rozwodzi. Nie pamięta nic z minionych lat, ale postanawia zrobić wszystko, by mąż (ten sam mężczyzna, z którym spędziła 29. urodziny) na nowo się w niej zakochał. A to nie jest takie proste… Bardzo ciepła i zabawna komedia, w którym Paryż gra również swoją wspaniałą rolę. Zakochałam się w tym apartamencie z widokiem na Wieżę Eiffla. Można się i pośmiać, ale też spojrzeć na życie z zupełnie innej perspektywy – bezcenne, zwłaszcza gdy dopada nas jesienny spadek formy…

Jestem ciekawa, czy znacie te filmy i co dopisalibyście do listy? Który film jest Waszym ulubionym? Czekam na Wasze polecenia!

*******************************************Witaj!********************************************

Cieszę się bardzo, że odwiedziłe(a)ś mój blog!

Napracowałam się przy tym tekście, więc będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz jakiś ślad swojej obecności: komentarz, like lub udostępnisz dalej znajomym, którym może się ten artykuł spodobać.

Dla Ciebie to tylko sekunda, a dla mnie sygnał, że moja praca miała sens!

Dziękuję! <3

1 comments
6 likes

Related posts

Komentarze

  • Paulina

    14 listopada 2019 at 19:17
    Reply

    Z filmów francuskich polecam "Rozumiemy się bez słów" (LA FAMILLE BÉLIERS). Fantastyczny film na długie wieczory, lekka komedia ale brakuje wzruszenia. Polecam serdecznie! Pozdrawiam :) […] Read MoreZ filmów francuskich polecam "Rozumiemy się bez słów" (LA FAMILLE BÉLIERS). Fantastyczny film na długie wieczory, lekka komedia ale brakuje wzruszenia. Polecam serdecznie! Pozdrawiam :) Read Less

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Zapisz się na newsletter Emigrantki

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty