Wrzesień 2018

  • Sault – poranek w lawendowym miasteczku

    Świt zastał nas na wysokości 1912 m n.p.m, na wierzchołku góry Mont Ventoux. Ale to temat na zupełnie osobną opowieść… Dość powiedzieć, że przewiani i zmarznięci na wskroś, ale jakże szczęśliwi, zmierzaliśmy już stromą drogą powrotną ku prowansalskim dolinom.…

  • Mougins – miasteczko z duszą, czyli o tym, dlaczego kocham spontaniczne podróże

    Do Mougins trafiliśmy właściwie przez przypadek, ale ja nie wierzę z przypadki. Była niedziela i szukaliśmy w pobliżu Grasse jakiegoś kościółka. Padło na Mougins, miasteczko oddalone zaledwie 15 minut drogi od naszego wynajętego domku. Kiedy podjeżdżaliśmy pod wysoką górę, na której znajduje…

  • NIEzwykła podróż…

    Ta podróż była niezwykła. Ale przecież nie ma zwykłych podróży. Dla mnie miała kilka wymiarów. Była szczególna, choć miano „poślubnej” to tylko etykietka, która niewiele mówi i wyjaśnia. Powróciłam do kilku miejsc, do których chciałam wrócić. Nasycić się jeszcze…

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Zapisz się na newsletter Emigrantki

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty