Emigrować i nie zwariować: Jak zorganizować polskie wesele z francuskimi akcentami?

Dokładnie rok temu o tej porze dopadła mnie prawdziwa przedślubna gorączka. Organizacja ślubu i wesela na odległość, pomimo dzisiejszych możliwości i ułatwień doby internetu, kosztowała mnie sporo stresu i wymagała nie lada umiejętności logistycznych. Nie pomagał fakt, że dopiero co podjęłam nową pracę i nie mogłam sobie pozwolić na urlopy i wyjazdy do Polski. W międzyczasie zaginęły gdzieś po drodze nasze zaproszenia, a nawet musieliśmy zmienić… datę ślubu… Ale to akurat historia na inną opowieść.

Napisałam ten tekst z dwóch powodów: na życzenie czytelniczki, emigrantki, która w przyszłym roku wychodzi za mąż za swojego francuskiego narzeczonego oraz ze względu na obietnicę daną sobie dawno temu, kiedy przeszukiwałam internet w poszukiwaniu artykułów, wskazówek i inspiracji, jakby tu połaczyć polsko-francuskie elementy w jedną fajną ślubną całość i niestety nic takiego nie znalazłam. Wtedy obiecałam sobie, że jak już będzie po wszystkim, to o tym napiszę. No więc jestem! 😉

Po polsku czy po francusku?

Na początku uściślijmy jednak fakty: mój mąż jest Polakiem, a ślub i wesele odbyły się w Polsce. Nie wiem, jak to jest wychodzić za mąż za Francuza i organizować wesele dla rodzin wywodzących się z dwóch odmiennych kultur. Mogę przypuszczać, że potrzebne są tu kompromisy, a przede wszystkim szacunek dla potrzeb i przekonań tej drugiej strony.

W naszym przypadku, kiedy już podjęliśmy decyzję co do miejsca ślubu, zależało nam, by w tę naszą uroczystość wpleść elementy francuskiej kultury, która jest dla nas ważna, bo stanowi przecież pokaźną część naszego wspólnego życia. Chcieliśmy także cząstkę tego naszego francuskiego świata pokazać rodzinie i przyjaciołom, którzy towarzyszyli nam w tym ważnym dniu.

O samej uroczystości zaślubin nie będę nic pisać, bo po pierwsze było to bardzo osobiste i intymne doświadczenie, a po drugie nie różniło się niczym szczególnym od tego, jak to wygląda we Francji. Skupię się głównie na źródłach inspiracji i francuskich akcentach weselnych.

Nie jestem żadną specjalistką od organizacji ślubów ani wedding plannerką, nie odkryję też w tym artykule żadnej Ameryki, dzielę się z Wami po prostu swoim doświadczeniem i podrzucam kilka inspiracji i pomysłów, z których sama skorzystałam, a które być może posłużą i Wam.

Ślub po francusku

Zanim przejdę do szczegółów, myślę że warto wspomnieć, jak w istocie wyglądają uroczystości ślubne we Francji. Otóż niewiele mają wspólnego z naszym polskim, tradycyjnym i bardzo wystawnym weselem. Francuzi najczęściej biorą ślub cywilny albo po prostu zawierają tzw. PACS, który jest formalnym zatwierdzeniem związku i podpisanie tego dokumentu przebiega w mało romantycznych okolicznościach, bo… przy zwykłym okienku urzędniczym.

Podczas uroczystości ślubnych Francuzi wykazują dużo więcej luzu niż Polacy. Garnitury i wytworne suknie… no cóż, muszę Was rozczarować, ale ja strasznie nie lubię tych powielanych stereotypów o Francuzach i już jakiś czas temu stwierdziłam, że powiedzenie „elegancja Francja” odnosi się do zupełnie innej epoki niż ta współczesna. No więc oczywiście – spotkacie na imprezach ślubnych Francuzki ubrane w eleganckie sukienki koktajlowe i kapelusze, ale nie zdziwcie się, gdy na Wasz ślub przyjdzie kilka osób w dżinsach lub zwyczajnym podkoszulku. A to z pewnością wywoła zdziwienie wśród Waszych polskich gości – gwarantuję! 😉

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

Jak to wygląda we Francji?

Po wiedzę o tym, jak wyglądają francuskie śluby i wesela, odsyłam Was do fajnego artykułu Kasi z bloga Bretonissime, która w bywaniu na takich uroczystościach we Francji ma z pewnością większe doświadczenie niż ja oraz do Izy, która na swoim blogu Moja Alzacja opisała swój własny ślub z mężem Francuzem.

Jeśli chodzi o to, jak wygląda polsko-francuski ślub od strony formalnej i jakie dokumenty są potrzebne w takiej sytuacji – zajrzyjcie do tego wpisu na blogu Polka w Lyonie.

Skąd ja czerpałam wiedzę i inspirację na ten temat?

Przede wszystkim z trzech źródeł: francuskiej TV, targów ślubnych w Paryżu oraz oczywiście Internetu.

  1. Salon du mariage, czyli targi ślubne w Paryżu

Uczestniczyłam w tej imprezie tuż przed rozpoczęciem przygotowań do ślubu i to był strzał w dziesiątkę. Potrzebowałam dawki wiedzy, inspiracji oraz możliwości zobaczenia z bliska różnych rozwiązań. Ponadto, mogłam podejrzeć, jak robią to Francuzi. Nie szukaliśmy tam oczywiście usługodawców, bo wszystko miało odbywać się w Polsce, choć byli i tacy, którzy mówili wprost, że chętnie napiliby się polskiej wódki weselnej. 😉

Wróciliśmy jednak z wielką torbą katalogów, które pomogły mi w wyborze fasonu wymarzonej sukienki, a także z pomysłami na zaproszenia ślubne oraz dekoracje, które zrobiły na nas wrażenie. Choć wtedy wydawało się nam, że niewiele skorzystaliśmy z tej imprezy, to dziś po fakcie uważam, że właśnie tam zakiełkowała wizja tego, jak chcielibyśmy, by ten nasz dzień wyglądął.

Relację ze wspomnianych targów ślubnych opisałam TUTAJ i generalnie wszystkim przyszłym pannom młodym bardzo polecam udział w takich wydarzeniach. W Internecie znajdziecie cuda i niezliczone możliwości ślubnego rynku, co jest z jednej strony bardzo fajne, ale z drugiej łatwo się w tej ilości wyborów pogubić. Na targach macie okazję wiele rzeczy zobaczyć z bliska, porównać ceny i skonfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością. Nie wahajcie się, by zabrać do domu masę katalogów, prospektów i wizytówek, bo mogą Wam się bardzo przydać w kolejnych etapach przygotowań.

Na koniec ważna informacja: udział w tych targach był darmowy, wystarczyło pobrać wejściówkę przez internet i przyjść z nią na miejsce. Myślę więc, że naprawdę warto!

2. Francuskie programy TV o ślubach

A teraz będę musiała się Wam do czegoś przyznać i już palę się ze wstydu. 😉 Trzeba sobie otwarcie powiedzieć: te programy nie mają nic wspólnego z wysokim poziomem, jeśli w ogóle mają jakiś poziom…, ale na początku emigracji oglądałam je w ramach nauki języka ;), a potem z ciekawości, jak wyglądają francuskie śluby i podejście do tego tematu samych Francuzów.

Przyznaję, że dziś gdy natknę się na „4 mariages pour 1 lune de miel” przełączam od razu kanał, ale myślę, że jeśli nigdy nie byliście na żadnym francuskim ślubie, to każdy sposób jest dobry, by wyrobić sobie chociaż „jakieś” wyobrażenie na ten temat.

Ten program to rodzaj reality show, w którym 4 pary rywalizują między sobą, by wygrać wyjazd w wymarzoną podróż poślubną. Kamera towarzyszy im podczas przygotowań do ślubu oraz w trakcie samych uroczystości. Młode pary oceniają się nawzajem i przyznają punkty za określone elementy ślubu. Jeden odcinek poświęcony jest jednej parze, a w piątek następuje rozstrzygnięcie.

Sami przyznacie, że sprowadzanie ślubu do konkurencji i ocenianie, czy było widać emocje podczas tańca państwa młodych czy nie, jest dość słabe. Ale abstrahując od tego, dzięki programowi możecie się dowiedzieć takich ciekawostek kulturowych, czym jest np. „ouverture de bal”, co jada się na takich weselach, jakej muzyki się słucha oraz zobaczyć tort weselny we francuskim wydaniu.

Mnie zachwycił np. ślub organizowany na południu Francji, gdzie motywem przewodnim była lawenda i sama przez jakiś czas rozważałam taką opcję dekoracyjną.

Inne programy francuskie w tej tematyce to  La robe de ma vie – o sukienkach ślubnych (ostrzegam – dałam radę obejrzeć tylko fragmenty kilku odcinków!), Le plus belles mariées – reality show, w którym wybierana jest najpiękniejsza panna młoda oraz (i to akurat polecam) Bienvenue aux mariés – również rodzaj reality show, w którym młodzi wybierają miejsce idealne na organizację swojego ślubu, a przy okazji możecie podziwiać urokliwe miejsca we Francji.

3. Internet wszystko Ci powie

Internet to fascynujące źródło inspiracji, wiedzy i możliwości. Z drugiej strony nie wiem, ile godzin spędziłam na wertowaniu kolejnych stron i analizowaniu, co mi się podoba, a co nie. Zdecydowanie za dużo i wcale nie polecam! Polecam za to ślubne grupy fejsbukowe, tak polskie, jak i francuskie, bo tam można polegać przede wszystkim na doświadczeniu byłych i przyszłych panien młodych, co jest po prostu bezcenne.

Na jednej z takich grup znaleźliśmy m.in. wspaniałego kamerzystę, który był jedną z nalepszych naszych inwestycji ślubnych. Do filmu z wesela jeszcze wróce, a odnośnie grup na FB, to pomimo że je doceniam, jednocześnie uczulam Was, byście wszystkiego, co tam napisane, nie brały za bardzo do siebie. Nie dajcie się ponieść postom, w którym dziewczyny panikują już na dwa lata przed ślubem, bo nie na tym polega sens tych grup. Podglądajcie, czerpcie inspiracje, nie bójcie się pytać i wybierajcie tylko to, co jest dla Was najlepsze i najbardziej wartościowe!

Przygotowania do ślubu – od czego zacząć?

Pomijam aspekt formalności i wszystkich okołoślubnych rzeczy, które nie dotyczą sedna artykułu, a skupię się na tym, co najważniejsze, czyli na elementach wesela związanych z Francją.

Gdzie i jak ich szukać oraz jak to poskładać w całość?

Od razu zapowiem, że nie jestem żadną ekspertką od mody ani stylu, wręcz często mam z nią na bakier ;), ale przed ślubem spędziłam wiele czasu, by zobaczyć, jak robią to inni, jakie są teraz tendencje i jak ja się w tym odnajduję. I tutaj dzielę się z Wami tylko wyłącznie moimi doświadczeniami, obserwacjami i przemyśleniami. Od czego zatem zaczęłam przygotowania?

W ostatnich latach szczególnie modne stało się coś takiego, co zwykło nazywać się tematem lub myślą przewodnią ślubu. To na niej opiera się cała koncepcja dekoracyjna i w dużej mierze także organizacyjna uroczystości. Składają się na nią styl, kolory przewodnie oraz atmosfera zaślubin i wesela.

W ubiegłych latach najpopularniejszy i najczęściej spotykany na ślubach był styl rustykalny czy też leśny, nawiązujący do natury, elementów roślinnych i prostoty. W praktyce przekłada się to na fason sukienki panny młodej i strój pana młodego, wybór miejsca ślubu i sali o określonym wystroju wnętrz, wybór dekoracji, kwiatów do bukietu, auta państwa młodych, rodzaj drobnych prezentów, które na pamiątkę otrzymują goście oraz stylistykę zdjęć i filmu upamiętniających ten wyjątkowy dzień. Jednym słowem cała uroczytość rodzi się i powstaje w określonym duchu stylistycznym.

I to właśnie jest ten moment, w którym warto zastanowić się, jaki styl odpowiada nam najbardziej? Prosty, skromny czy elegancki, wręcz wytworny? Jakie kolory lubimy: mocne czy delikatne? Jakie kwiaty kochamy: róże, eustomę czy może frezje?

W tym samym czasie warto zadać sobie pytania z innej strony: z czym Tobie kojarzy się Francja? Jakie elementy kultury francuskiej lubisz lub są Ci bliskie i chciałabyś je przenieść na polski grunt lub pokazać bliskim na swoim ślubie?

Dekoracje? Stroje? Przysmaki kuchni francuskiej? Muzykę francuską? A może tradycyjne drażetki migdałowe, które otrzymują goście na francuskich weselach?

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

Osobiście uważam, że nie ma czegoś takiego jak styl francuski w zakresie organizacji ślubów, z jednej prostej przyczyny – Francja to zbyt wielki i różnorodny kraj, a Francuzi mają niewiele tradycji ściśle związanych z tą uroczystością, których trzymaliby się kurczowo. My Polacy za to jesteśmy niedoścignieni w ilości zwyczajów ślubnych i weselnych, które cały czas z powodzeniem funkcjonują w naszej kulturze.

Jak to ugryźć?

Jako absolutna fanka lawendy początkowo chciałam uczynić ją motywem przewodnim naszego ślubu i myślę, że ten kwiat idealnie mógłby się wpisać w prowansalski styl i to jest jakiś pomysł na wesele z Francją w tle.

Ostatecznie jednak wybraliśmy styl bardziej elegancki, powiedzmy paryski, z motywem Wieży Eiffla, czyli umówmy się – bardzo oczywisty. I choć może się to wydać bardzo tendencyjne, to pamiętajcie, że to co dla Was jest oczywiste, niekoniecznie musi być takie dla Waszych gości, którzy np. nigdy we Francji nie byli. A symbol Francji dla obcokrajowców jest tak naprawdę tylko jeden. U nas akurat był to strzał w dziesiątkę.

Do dekoracji wybraliśmy delikatne pastelowe kolory z przewagą pudrowego różu i bieli, co świetnie współgrało z elegancką i bogato zdobioną salą. I to własnie wystrój wybranego przez nas miejsca zdeterminował styl całej naszej uroczystości. Od razu jednak zaznaczam, że naprawdę daleko nam było do obsesji na punkcie dekoracji i detali, które są tak naprawdę tylko dodatkiem do tej niepowtarzalnej uroczystości. Nie analizowaliśmy żadnych trendów ślubnych, a jedyne na czym nam zależało, to żeby czuć się dobrze tego dnia i żeby ten dzień był naprawdę „nasz”, dlatego w dużej mierze zdaliśmy się na naszych usługodawców, sugerując im, co nam się podoba, a co kompletnie nie wchodzi w grę. I nie zawiedliśmy się!

Przejdźmy zatem do konkretów.

Francuskie akcenty na naszym ślubie

  • Zaproszenia

Nasze zaproszenia ślubne były takie, jak nasza uroczystość: bez zbędnej pompy, a jednocześnie eleganckie i bardzo „nasze”.

Zależało nam, by pojawił się na nich symbol Wieży Eiffla. Znalazłam w internecie przykłady zaproszeń z Paryżem w tle, ale ich ceny wydawały się nam absurdalne, a poza tym nie do końca odpowiadały temu, co sobie wymyśliliśmy. Wybrałam zatem kilku usługodawców, których oferta zaproszeń podobała się nam najbardziej i wysłałam mejle z zapytaniem, czy byliby w stanie zrobić nam taką personalizację. W ten sposób udało nam się znaleźć firmę, która wykonała dla nas zaproszenia takie, jak chcieliśmy.

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

  • Stojaki na winietki w kształcie Wieży Eiffla

To był element dekoracji, na którym zależało nam najbardziej i który okazał się hitem wśród gości. Srebrne wieżyczki świetnie prezentowały się na stołach, wzbudzały zainteresowanie i spełniły swoją podwójną rolę. Dlaczego podwójną? Służyły bowiem jako stojak na winietki z nazwiskami gości, a jednocześnie były dla nich naszym pamiątkowym upominkiem, co zaznaczyliśmy w wierszyku na odwrocie wizytówek. Jakie było nasze pozytywne zaskoczenie, gdy po weselu okazało się, że praktycznie wszyscy goście zabrali je ze sobą! Do dziś odkrywam z radością, że wieżyczki stoją w domach naszych bliskich.

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

  • Dekoracje z Francji

Źródło Internet

Znalezienie ślubnych dekoracji w stacjonarnych sklepach we Francji wcale nie było takie proste. Większość takich gadżetów można nabyć głównie w internecie. Udało nam się jednak kupić confetti na stół i balony z napisem Vive les mariés, którymi udekorowaliśmy mój dom i ogród rodzinny oraz drzewa na trasie prowadzącej na salę weselną.

  • Edith Piaf, tort i toper w paryskim stylu 

Nasz tort wjechał na salę przy wyłączonym świetle, w blasku świec i w towarzystwie magnetyzującego głosu Edith Piaf, która śpiewała Je ne regrette rien… To był naprawdę magiczny moment, który zrobił na gościach spore wrażenie.

Toper, czyli specjalna ozdoba na torcie, którą zamówiliśmy w internecie, był wprawdzie bez Wieży Eiffla, ale przedstawiał parę młodą na romantycznym moście, z charakterystyczną paryską latarnią i tabliczką z naszym nowym, wspólnym nazwiskiem.

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

  • Francuskie trunki

Szczerze mówiąc nie wyobrażaliśmy sobie, żeby na naszym weselnym stole mogło zabraknąć francuskiego wina. Przywieźliśmy je oczywiście z Francji, tak jak i wina musujące oraz aperitify.

Na poprawinach największą poularnością cieszyło się alzackie piwo Fischer, które jest nie tylko dobre w smaku, ale przyciąga uwagę swoją ciekawą butelką i świetnie prezentowało się na stole. To piwo jest już dobrze znane i bardzo lubiane przez moją najbliższą rodzinę, dlatego nie mogło go również zabraknać.

Przy okazji jedną z opcji, nad którą się zastanawialiśmy była piramida z kieliszków szampana, bardzo popularna we Francji. Wymagałoby to jednak znalezienia odpowiedniej obsługi i niemałych dodatkowych kosztów, więc zrezygnowaliśmy, ale podrzucam Wam ten pomysł jako inspirację.

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

  • Francuska muzyka

Od dawna wiedzieliśmy, jaką piosenkę wybierzemy na nasz pierwszy taniec i że będzie to piosenka francuska. Utwór, który oboje uwielbiamy i który jest dla nas szczególny. Oboje uwielbiamy francuską muzykę, więc nie mogło jej zabraknąć na naszym weselu, a i gościom bardzo przypadła do gustu.

Wybraliśmy też, genialny zresztą, zespół, który miał w swoim repertuarze kilka francuskich piosenek, ale też np. piosenki po polsku nawiązujące do Paryża, np. rewelacyjny utwór zespołu Abracadabra „Ostatnie tango w Paryżu”. Mieliśmy też swój taniec specjalny do chyba najbardziej romantycznej francuskiej piosenki L’Envie d’aimer Daniela Léviego.

  • Film z wesela

Skoro już jesteśmy przy muzyce, to warto wspomnieć, że w podkładzie muzycznym do naszego reportażu ze ślubu znalazło się sporo francuskiej muzyki, którą osobiście wybraliśmy.

  • Tablica ze zdjęciami z podróży

Bardzo żałuję, że ostatecznie nie starczyło nam czasu na wykonanie tej tablicy. Podróże i odkrywanie Francji to jak wiecie nasza wspólna pasja, a tablica ze zdjęciami z tych podróży miała być takim gestem w stronę naszych gości, by pokazać im piękne miejsca nad Sekwaną i tym samym kawałek naszego życia na emigracji.

Zależało nam na sesji ślubnej w Paryżu w wykonaniu Sławka Janickiego „Artjani” i ostatecznie zdecydowaliśmy, że ten sam fotograf będzie również na naszym ślubie w Polsce. W ten sposób mamy dwa piękne albumy, spójne w stylice i treści, którą są przepiękną i wyjątkową pamiątką już na resztę życia.

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

  • Francuskie prezenty

W regionie, z którego pochodzę, jedną z tradycji ślubnych są podziękowania i prezenty dla rodziców, niekiedy też dziadków, chrzestnych i innych osób, które są dla nas ważne i bliskie. Myślę, że fajnym pomysłem jest obdarowanie takich osób francuskimi upominkami, które są zawsze czymś oryginalnym i niespotykanym. U nas to były francuskie perfumy, czekoladki oraz alkohole.

Inne inspiracje

Powyżej podzieliłam się z Wami własnymi pomysłami, które osobiście przetestowałam i które spodobały się zarówno nam, jak i gościom. To nie były może jakieś spektakularne rzeczy, ale drobne akcenty i momenty zaskoczenia, które nam sprawiły przyjemność, a dla innych były ciekawostką i czymś niebanalnym.

Podrzucam Wam poniżej kilka innych inspiracji, które podczas przygotowań do ślubu chodziły mi po głowie, ale ostatecznie z różnych względów, ich nie zrealizowaliśmy.

  • Francuskie menu

Myślę, że jest tu spore pole do popisu. Możecie pokusić się o kucharza wyspecjalizowanego w kuchni francuskiej albo wprowadzić pojedyncze przysmaki znad Sekwany. Francuskie przekąski czy desery mogą zrobić prawdziwą furorę. Osobiście zastanawiałam się na makaronikami oraz francuskim ślubnym tortem, czyli tzw. pièce montée. 

Często na ślubach pojawia się też tzw. candy bar z różnymi cukierkami i słodkościami, który można z powodzeniem wykorzystać do zaprezentowania obłędnych francuskich smakołyków. 

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

  • Francuskie drażetki dla gości

Jak już wspominałam, częstą tradycją na francuskich ślubach jest paczuszka drażetek migdałowych z załączonym liścikiem, którą otrzymują na pamiątkę wszyscy goście. Coś tak niebanalnego i bardzo francuskiego może spodobać się polskim gościom.

Warto przejrzeć francuskie strony ze ślubnym asortymentem, bo można tam znaleźć pomysły na inne ciekawe upominki, np. eleganckie zatyczki do wina lub otwieracze w kształcie Wieży Eiffla.

  • Dekoracje

Na paryskich targach ślubnych upatrzyłam sobie wielką ozdobną Wieżę Eiffla oraz ogromną, piękną paterę w kształcie wieży. Przekopałam internet i niestety nie znalazłam identycznej, a inne kosztowały miliony monet.

W internecie natrafiłam też na zdjęcie z nietypowymi wazonami w kształcie flakonów perfum, w których się po prostu zakochałam. Niestety nie znalazłam w żadnym sklepie nic podobnego, może Wam sie uda?

  • Francuski szyk i styl

W zasadzie powinnam od tego zacząć, ale jak wspominałam wcześniej z tą modą francuską to różnie się mamy. W każdym razie myślę, że bardzo kuszącą propozycją i fajną opcją dla bardziej odważnych mogą być nietypowe stroje lub dodatki rodem z francuskiej garderoby, czyli berety, szaliczki, kapelusze, stylówki w boho, podwinięte rekawy czy nogawki u pana młodego, odważne wzory i kolory, woalka zamiast welonu u panny młodej. Jeśli lubujecie się w vintage czy boho, to macie mnóstwo możliwości, by zaplanować coś niebanalnego i zachwycić gości.

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

To, co najważniejsze

Dla mnie niesamowicie ważne podczas wielu miesięcy przygotowań do ślubu było to, by oddzielić to, czego ja chcę i co mi się podoba, od tego co może zachwyca innych i jest trendy, ale niekoniecznie ja czułabym się z tym dobrze. A uwierzcie mi – to wcale nie jest takie proste. Myślę, że to był ogromny sukces nas obojga, że ten wyjatkowy dzień zorganizowaliśmy od początku do końca po swojemu, a co najciekawsze – dzięki temu, że w tym wszystkim pozostaliśmy sobą, efekt końcowy zachwycił także gości.

Ale żeby tak się stało, trzeba przyjąć jedno podstawowe założenie: ten dzień jest WASZ i DLA WAS, Wy w tym dniu jesteście absolutnie najważniejsi i  nikt nie ma prawa Wam niczego narzucać ani się wtrącać. I oczywiście, będziecie zapewne potrzebowali porad i wsparcia bliskich Wam osób, ale ja naczytałam się i nasłucham na ślubnych grupach takich historii, że włos się jeżył na głowie.

Na koniec chciałabym jeszcze powiedzieć Wam jedną rzecz: warto zrobić wszystko, by przygotowania do tego pięknego i ważnego dnia były przyjemnością, a nie drogą przez mękę i frustracje. A nie oszukujmy się, gdy na arenę wkraczają dwie kultury i ludzie z nieco odmiennych światów, może być gorąco 😉 Nie dajcie się zwariować! Naprawdę nie warto! I tak będzie pięknie.

Fot. Sławomir Janicki ARTJANI

Wszystkim przyszłym pannom młodom na emigracji i w Polsce życzę dużo cierpliwości i spokoju, a przede wszystkim radości – przed Wami najpiękniejszy dzień życia!

Emigrantki mężatki, podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami! Zwłaszcza te z Was, które wyszły za mąż za obcokrajowców, co byście dodały od siebie? Jakieś rady? Wskazówki? Inspiracje dla przyszłych panien młodych? 

*******************************************Witaj!********************************************

Cieszę się bardzo, że odwiedziłe(a)ś mój blog!

Napracowałam się przy tym tekście, więc będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz jakiś ślad swojej obecności: komentarz, like lub udostępnisz dalej znajomym, którym może się ten artykuł spodobać.

Dla Ciebie to tylko sekunda, a dla mnie sygnał, że moja praca miała sens!

Dziękuję! <3

0 comments
6 likes

Related posts

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Chcesz otrzymywać listy z Francji? Wpisz poniżej swój adres email, zapisz się do newslettera.

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
ad