Grasse – tu powstają twoje perfumy

Grasse pachnie perfumami. Kwitnie oleandrami i różami. Zachwyca setkami odmian kwiatów i roślin. Wieczorami migocze światełkami kolorowych domków, którymi obsypane są jego wzgórza. Ma swoje regionalne przysmaki i tradycje. Można się tu przyjemnie zagubić w barwnych uliczkach starego miasta i butikach pełnych ziół i pachnących flakonów. Stąd już blisko do ciepłego, lazurowego morza. Czy to nie brzmi jak obietnica zmysłowej wycieczki?

Przyznaję się bez bicia – na Grasse trudno mi spojrzeć obiektywnym okiem. Spędziliśmy tu pierwsze nasze prawdziwe wakacje na Lazurowym Wybrzeżu, potem podróż poślubną, a w tym roku zabrałam tam moich rodziców – mam ogromny sentyment do Grasse i mogłabym tam wracać co roku. Za tymi powrotami stoi jeszcze jeden, konkretny powód, a raczej moja słabość – perfumowe zakupy.

Grasse słynie z plantacji kwiatów, których wyjątkowe zapachy służą do produkcji perfum na całym świecie. Mieści się tu Międzynarodowe Muzeum Perfumerii, a także rodzinne fabryczki Galimard, Fragonard i Molinard, które postawiły na perfumeryjną turystykę. Tutaj możecie za darmo zwiedzić małe muzeum perfum, podejrzeć pracę tzw. nosów, a w butiku zaopatrzyć się w obłędne zapachy zamknięte w eleganckich flakonach lub kosmetykach do pielęgnacji ciała. Ja swoje rozpustne zakupy od trzech lat robię w butiku Fragonard i póki co nie zapowiada się na zmiany – ich kompozycje zapachowe towarzyszą mi przez cały rok.

O wizycie w Muzeum Perfum Fragonard planuję osobny artykuł, dziś chcę Wam pokazać Grasse jako miasto, któremu warto poświęcić czas, będąc na Prowansji i wymknąć się na kilka godzin pomiędzy jednym a drugim plażingiem w zatłoczonym Cannes.

Tu powstają Twoje perfumy

Jeśli zapytacie mnie o jedno słowo, które kojarzy mi się z Grasse, to odpowiem bez wahania – z zapachem. Ale nie tylko perfum. Uliczki niezwykle kolorowego miasta pełne są odurzających zapachów i butików, gdzie kupicie dobrej jakości olejki eteryczne, mydełka, lawendowe saszetki i kosmetyki we wszystkich możliwych konfiguracjach zapachowych. Sklepy i targi, które odbywają się w mieście, pachną ziołami i wspaniałymi warzywami, z których potem robi się pyszny, lokalny ratatouille. Ogrody pełne są bujnych oleandrów, okazałaych palm i drzew oliwnych, które szumią nad głowami. Sklepy ogrodnicze posiadają tak bogaty asortyment, że łatwo je pomylić z prawdziwym parkiem lub ogrodem luksusuowej rezydencji.

Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak przy prywatnych posiadłościach. Tutaj znajdują się plantacje rozmaitych odmian róż i innych kwiatów, które otaczane niezwyklą dbałością i opieką przez właścicieli, wykorzystywane są do produkcji perfum takich marek, jak Dior czy Guerlain. Chanel posiada tu swoje prywatne pola róż i jaśminu, które służą jako składniki legendarnego N°5. Grasse generuje aż ponad połowę obrotu branży perfumeryjnej w całej Francji. Kilkadziesiąt tutejszych przedsiębiorstw dostarcza esencje kwiatowe perfumiarzom na całym świecie, ale też produkuje swoje własne kompozycje zapachowe.

Co trzeba zobaczyć i przeżyć w Grasse

Znajdź swoje perfumy

Być w Grasse i nie odwiedzić choćby jednego muzeum perfum, to jak w być w Paryżu i nie zobaczyć Wieży Eiffla. Do wyboru macie Międzynarodowe Muzeum Perfum (Musée International de la Parfumerie, MIP) oraz bezpłatne Muzeum Perfum Fragonard, a także perfumerie rodowe MolinardGalimard.

Grasse to prawdziwy raj dla perfumoholiczek. Tutaj, w każdej perfumerii, pracują osoby z wiedzą o tworzeniu i łączeniu zapachów, które potrafią świetnie doradzić zakup wlasnych flakoników. I bez obaw – wcale nie musisz się na tym znać. Perfumy dobierane są na podstawie np. kwiatów, które lubisz, pory roku oraz Twoich preferencji odnośnie intensywności woni.

Fragonard, poza swoją stałą ofertą, co roku wypuszcza nową kolekcję bazującą na jednym określonym zapachu. Dwa lata temu była to piwonia, która całkowicie zawładnęła moim sercem i mam ją w kosmetyczce na stałe, rok temu pokusiłam się na odświeżającą werbenę, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, a w tym roku zrezygnowałam z nowego, lawendowego zapachu na rzecz mixu – piwonii, cytryny i lipy. Piwonia jednak rządzi moimi zmysłami!

Sprawdź, jak smakują kwiaty

Grasse to miasto doznań. Zapachy działają na nasze samopoczucie i wyobraźnię. Myślę, że właśnie w tym tkwi fenoment tego pachnącego miasta. Ale to nie wszystko. Kwiaty szeroko wykorzystywane są tu również w gastronomii. Region ma swoje specjały, takie jak fougassette, czyli ciastko o smaku kwiata pomarańczy, a niezwykle kolorowa kuchnia pełna jest jadalnych kwiatów i aromatycznych ziół.

Regionalne przysmaki kupicie w centrum starego miasta, w kultowym sklepiku Venturini Fougassettes, przy 1 rue Marcel Journet. W Grasse jadłam też przepyszny, domowej roboty ratatouille i zupę z pomidorów (wszystko na bazie ekologicznych warzyw), które przygotowali nam nasi gospodarze -właściciele wynajmowanego przez nas domku (Airbnb). Lokalnym specjałem jest także fassum – mięso wołowe owinięte w liście kapusty, do złudzenia przypominające nasze gołąbki.

Jeśli chodzi o szybkie i smaczne jedzenie na mieście, to polecam knajpkę-budkę o wdzięcznej nazwie Le Croissant Rose (24 Rue Jean Ossola) w samym centrum miasta, gdzie pod parasolem, gapiąc się na przechodniów, można zjeść przepyszny croqe monsieur lub ciepłą kanapkę.

Robiąc zakupy w supermarkecie, zwróciłam uwagę na jadalne kwiaty, np. cukinii, które można tu kupić w dziale z warzywami i owocami.

Stare miasto z włoskim klimatem

Słyszałam BARDZO różne opinie na temat samego miasta Grasse. Cieszę się jednak, że miałam możliwość wyrobić swoje własne zdanie podczas kilku wizyt. Dla mnie, osobiście, Grasse ma swój urok – także w naznaczonych czasem kamieniczkach i zaułkach. To nie jest z pewnością miasteczko laurkowe, ale ja podczas podróży lubię odkrywać miejsca o zróżnicowanej urodzie  – każde ma swoją historię, swoje problemy  i mieszkańców, dla których życie tutaj jest codziennością. Grasse do złudzenia przypomina mi niektóre włoskie miasteczka – z praniem wywieszonym za oknem, figurkami Matki Boskiej w nieoczekiwanych miejscach, szemrzącymi fontannami na małych placykach, zniszczonym tynkiem kolorowych domów i rozgardiaszem w zaułkach.

Z przyjemnością wałęsałam się po bardziej i mniej uczęszczanych, kolorowych uliczkach. Nad głównym traktem, którym spacerują turyści, rozwieszono szpaler różowych parasolek, które dodały dodatkowych barw i życia temu miastu, a nawet stały się jego fotogeniczną atrakcją. W Grasse warto spoglądać do góry – możecie natknąć się np. na girlandy informujące o święcie jaśminu…

Rano odbywa się tu targ, który w Prowansji jest rozrywką i przyjemnością samą w sobie – bogactwo i różnorodność warzyw, owoców, ziół, serów i innych regionalnych specjałów oraz wyrobów rzemieślniczych mogą przyprawić o zawrót głowy.

Prowansalski kościół i wspaniały punkt widokowy

Mam słabość do prowansalskich kapliczek i kościołów. Są zazwyczaj bardzo skromne, a ich fasady proste, z charaktersytyczną dzwonnicą, która dodaje im uroku. Katedra Notre-Dame-du-Puy jest skromna jak na barokowy styl, ale piękna. Warto wejść do środka i zobaczyć choćby dzieła Rubensa, jak i również warto skorzystać z punktu widokowego, który znajduje się tuż za nią. Rozpościera się tam fantastyczna panorama na miasto w dolinie, otulone zielonymi wzgórzami aż do morza.

Widok z okna

Grasse położone jest na wzgórzach i oferuje bajkowe widoki. Tutaj możecie znaleźć nocleg w niezwykłych okolicznościach przyrody, w otoczeniu bujnej roślinności, z tarasem w cieniu oleandrów, palm i starych drzew, z widokiem na gaje oliwne i plantacje roślin. My znaleźliśmy tu idealne miejsce na odpoczynek u wspaniałych gospodarzy, do których wróciliśmy ponownie rok później (korzystaliśmy z Airbnb). Myślę, że nie po raz ostatni.

Wyobraźcie sobie śniadania przy melodii cykad i szumie drzew, zapalające się światła domów na wzgórzach późnym wieczorem i nocną ciszę przerywaną jedynie rechotem żab i szelestem małych jaszczurek. Na rozwieszonym praniu zbierałam codziennie kwiatki oleandrów. Gdzieś tam w dali majaczyło miasto, ale my byliśmy w cichym, bezpiecznym, prowansalskim raju, oddalonym tak naprawdę jedynie 20 km od plaży w Cannes. Do dyspozycji mieliśmy dwupokojowe mieszkanie, z wyposażoną kuchnią i łazienką, a także własny taras i miejsce parkingowe. Zapłaciliśmy za wynajem naprawdę tanio (trafiliśmy na ofertę promocyjną – polecam Wam korzystać z okazji, gdy kwatera dopiero pojawia się na Airbnb) w porównaniu do dużo gorszych ofert nad samym morzem.

 

Ruszaj na wycieczkę

Grasse uważam za świetne miejsce wypadowe. Zarówno na Prowansję, do Kanionu Verdon, jak i na Lazurowe Wybrzeże. Tuż obok znajduje się jedno z moich ukochanych francuskich miasteczek – Mougins. Objeździliśmy mnóstwo pięknych miejsc, mieszkając właśnie tutaj – z dala od nadmorskich tłumów, a jednocześnie z możliwością codziennego plażowania i wycieczek w góry. Przez Grasse przebiega także legendarna Droga Napoleona La Route de Napoleon – szlak którym Napoleon podczas słynnych 100. dni podążał z Golfe-Juan do Paryża.

Co jeszcze można zobaczyć w Grasse

Grasse nie tylko kwiatami, ale i muzeami stoi. Co ciekawe – większość z nich można zwiedzać za darmo. Między innymi Muzeum Sztuki i Historii Prowansji (2 rue Mirabeau), Muzeum Morza (23 Boulevard Fragonard) oraz Muzeum Kostiumów i Biżuterii Prowansalskiej (2 rue Jean Ossola).

To co, ktoś chętny na wonną podróż? Są tu perfumoholiczki? Będę miała dla Was relację z wytwórni perfum 😉

*******************************************Witaj!********************************************

Cieszę się bardzo, że odwiedziłe(a)ś mój blog!

Napracowałam się przy tym tekście, więc będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz jakiś ślad swojej obecności: komentarz, like lub udostępnisz dalej znajomym, którym może się ten artykuł spodobać.

Dla Ciebie to tylko sekunda, a dla mnie sygnał, że moja praca miała sens!

Dziękuję! <3

2 comments
2 likes

Komentarze

  • Aneta

    18 września 2019 at 15:52
    Reply

    O, ja też uwielbiam zapach piwoni. Jest taki romantyczny i delikatny. Kiedyś łatwo można było dostać kosmetyki o tym zapachu w Yves Rocher. Niestety już […] Read MoreO, ja też uwielbiam zapach piwoni. Jest taki romantyczny i delikatny. Kiedyś łatwo można było dostać kosmetyki o tym zapachu w Yves Rocher. Niestety już wycofali. W Grasse nigdy nie byłam. Muzeum Fragonarda odwiedziłam rok temu w Èze. Dowiedziałam się że kwiaty piwoni importują z Grecji. Niestety nie mieli wtedy zapachu czystej piwoni:( Czy Ty kupujesz tam jakąć kompozycję zapachową z dodatkiem piwoni czy czystą esencję tylko tych kwiatów? Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam z niecierpliwością na kolejny wpis. Aneta Read Less

    • Monika
      to Aneta

      19 września 2019 at 13:40
      Reply

      Èze uwielbiam - praktycznie za każdym razem byłam tam wieczorem, bo jest wtedy przeurocze, więc muzeum było już zamknięte. Ja mam mixy, w których tzw. […] Read MoreÈze uwielbiam - praktycznie za każdym razem byłam tam wieczorem, bo jest wtedy przeurocze, więc muzeum było już zamknięte. Ja mam mixy, w których tzw. nutą serca jest piwonia, tj. Pivoine z 2017 r. Lubię też różę, więc to połączenie bardzo mi odpowiada. Zwrócę na to uwagę przy kolejnej wizycie w GRASSE ;) Pozdrawiam ciepło! Read Less

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Chcesz otrzymywać listy z Francji? Wpisz poniżej swój adres email, zapisz się do newslettera.

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
ad