Jak pokochać język francuski? – o swoich sposobach na naukę opowiada Iza Rabehanta, emigrantka i autorka kursu online „Bonjour La France”

Na blogu trwa wrzesień z językiem francuskim! Dziś mam dla Was patenty na naukę od Izy, którą pewnie większość z Was zna z bloga Moja Alzacja. Iza od 6. lat mieszka w Miluzie z mężem i córeczką, wydała przewodniki o Alzacji, a ostatnio stworzyła także kurs online do nauki francuskiego słownictwa, który za kilka dni już po raz drugi otwiera swoje podwoje. Jest jedną z tych emigrantek, które świetnie znały język jeszcze przed przyjazdem do Francji. Jak wyglądała jej przygoda z francuskim, za co kocha ten język i jakie metody nauki sama stosowała? – zapraszam do naszej rozmowy.

Dlaczego francuski? Skąd wielka miłość i przyciąganie do tego języka? 

Miłość przyszła zupełnie nieoczekiwanie. Byłam w liceum znanego ze swojego profilu francuskojęzycznego. Na początku francuski był dla mnie przede wszystkim trudny. A pewnego dnia… bam!  – stał się przede wszystkim piękny.

Zapytam zatem wprost: jak nauczyłaś się języka francuskiego? Jakie metody sprawdziły się w Twoim przypadku, a co było stratą czasu?

Chodziłam do Sempołowskiej w Warszawie, znanej ze swojego francuskojęzycznego profilu. Uczyłam się więc języka tradycyjnymi, szkolnymi metodami, czyli przerabiałam materiał podręcznika, na lekcjach dużo ze sobą rozmawialiśmy po francusku, a w domu robiliśmy mnóstwo ćwiczeń z gramatyki i wkuwaliśmy słówka. To tradycyjne metody i całkiem dobrze się w moim przypadku sprawdziły.

Generalnie jestem fanem „starej szkoły”, co znaczy, że ponad atrakcyjność materiałów i nowoczesność metod nauczania cenię po prostu regularność i sumienność w nauce. Jeśli sami nie włożymy wysiłku i zaangażowania, to żadna metoda nam nie pomoże.

Czy masz jakieś swoje patenty na naukę? Na przyswojenie gramatyki, naukę wymowy i słówek, szlifowanie akcentu…

Oczywiście, nawet kilka (śmiech). Aby przyswoić gramatykę, która we francuskim czasem jest nieźle zawikłana, dużo tu zależy od nauczyciela. Jeśli tłumaczy ci tak, że mimo najszczerszych chęci nic z tego nie rozumiesz, to może czas poszukać kogoś innego? Obecnie nie jesteśmy uzależnieni od stacjonarnych kursów, chociaż jeśli są dobre, to warto w nie inwestować. Natomiast coraz więcej nauczycieli daje lekcje online, za pośrednictwem Skype’a. Znam kilku, którzy są po prostu świetni.

Naukę wymowy natomiast bardzo mocno wspiera słuchanie języka. Podcasty po francusku (tutaj lista Izy), francuska muzyka, filmy na Netflixie… możliwości jest mnóstwo i każda forma słuchania, która sprawia nam przyjemność, będzie idealna. Bo przyjemność i nasze zaangażowanie są kluczowe, aby rzeczywiście pójść do przodu z nauką. Oglądanie filmu, który totalnie nas nie wciąga albo językowo jest zbyt trudny, będzie zwyczajnie stratą czasu.

Co do nauki słówek – mam dwie refleksje. Po pierwsze warto się zastanowić: czy dany zestaw słownictwa rzeczywiście będzie nam potrzebny i czy będziemy z niego korzystać w najbliższym czasie? A może potrzebujemy zupełnie innej listy?

Gdy sześć lat temu przeprowadziłam się do Francji, doświadczyłam bardzo dużej blokady językowej. Jednym z jej powodów było to, że brakowało mi słówek i wyrażeń, którymi Francuzi posługują się na co dzień, w tematach z życia codziennego. W liceum i na kursach wkuwałam słówka potrzebne do inteligentnych dyskusji o systemach politycznych, ekologii czy problemach współczesnego świata. Nikt natomiast nie powiedział mi, jak nazywają się poszczególne kawałki mięsa, gdy przyjdzie mi robić zakupy na obiad.

Druga sprawa to znalezienie sposobu na naukę słownictwa. Nie oszukujmy się, to nie jest sexy temat. Lista słówek sama do głowy nie wejdzie. Ja stawiam na regularność i małe porcje. Zawsze bardzo lubiłam fiszki. W liceum robiłam je własnoręcznie i nosiłam zawsze przy sobie. Dzięki temu nie musiałam się specjalnie starać, żeby przez przynajmniej dziesięć minut dziennie powtarzać nowe słownictwo. Stanie w kolejce, czekanie na przystanku czy jazda metrem nadają się do tego idealnie.

Bazując na swoim doświadczeniu, co poradziłabyś osobie, która dopiero przyjeżdża na emigrację i nie zna języka, a także osobie, która mieszka tu już kilka lat,  ale ciągle brak jej biegłości, by np. pracować w swojej branży?

Jeśli ktoś zupełnie nie ma podstaw francuskiego, a zamierza przeprowadzić się do Francji – lub już jest na miejscu – to poradziłabym mu zainwestowanie czasu i pieniędzy w lekcje z dobrym nauczycielem. Znajomość francuskiego, gdy się tu mieszka jest szalenie ważna. Może przeważyć o tym, czy rzeczywiście we Francji zostaniemy i znajdziemy tu drugi dom. Za to dobre opanowanie podstaw francuskiego jest niezbędną bazą, aby dalej ruszyć z językiem – czy to w postaci kolejnych kursów na miejscu, czy samodzielnej nauki.

W przypadku tych, którzy odczuwają językowy zastój zastanowiłabym się, skąd on się wziął. Poszukałabym też sposobów, aby na nowo zarazić się uczuciem do języka francuskiego.

Być może przez trudności z językiem zrazili się do niego i przestali w ogóle sięgać po jakiekolwiek materiały do nauki? A może postawili sobie poprzeczkę zbyt wysoko i strach przed zrobieniem błędu blokuje ich przed wyduszeniem słowa w tym języku? Czasem potrzeba zwyczajnie nowej, świeżej energii, zmiany swoich przyzwyczajeń, odświeżenia swojej dawnej fascynacji do języka lub – dla tych, którzy nigdy francuskiego nie lubili – właśnie poszukanie choć odrobiny pasji w tym kierunku. Bez tego trudno o efekty.

Fot. Anna Dedo (http://annadedo.pl)

Jak nabyć biegłość w mówieniu i pisaniu? Masz jakieś konkretne wskazówki i rady?

Dużo zależy od osobistych preferencji. Dobrymi sposobami na rozwijanie językowych umiejętności to choćby czytanie książek po francusku, oglądanie francuskich filmów w oryginale, rozmawianie z Francuzami. Nauka języka może i powinna być przyjemna, więc szukałabym takich metod, które z nami grają, które wywołują w nas dreszczyk emocji, oczekiwanie.

Jednocześnie nie chcę przekłamać tego obrazu. Nauka pozostaje wysiłkiem dla naszego umysłu i aby osiągnąć rezultaty trzeba się nastawić na wychodzenie ze swojej strefy komfortu i przekraczanie barier. Nic tak nie rozciąga językowo jak praktykowanie tego, czego się nauczyliśmy.

Mnie, jako introwertykowi i perfekcjonistce zarazem, było naprawdę trudno przełamać się do rozmowy z nowo poznanymi Francuzami po przeprowadzce do Francji. Także rozmawiając z rodziną mojego męża, Francuza, miałam opory. Myślałam sobie: „o mój Boże, przecież oni słyszą mój każdy najmniejszy błąd”. A jednak właśnie rozmawianie po francusku i eliminowanie na bieżąco swoich błędów to jedne z najlepszych metod na szybki postęp. Czasem trzeba się wziąć w garść i stawić czoło temu, co trudne lub niewygodne. O  tym, jak rozgadać się po francusku  napisałam bardzo praktyczny tekst na moim blogu.

Jaka jest, Twoim zdaniem, największa trudność w nauce francuskiego i jak sobie z nią poradzić?

Język, który usłyszymy na ulicach francuskich miast i w rozmowie przy stole we Francji, niekoniecznie jest tym samym, którego uczymy się z książek w szkolnej ławce.

Powodów jest kilka. Język francuski ciągle się zmienia i pewne wyrażenia, których używało się piętnaście lat temu, zdążyły już wypaść z użycia. Poza tym język potoczny pełen jest słów i wyrażeń, których polscy nauczyciele zwyczajnie nie uczą.

Słówko „la bise” i cały zwyczaj, który z nim się wiąże, poznałam dopiero we Francji. Tutaj natomiast jest to słowo-klucz. Nie można – a nawet nie da się – go nie znać. Takich przykładów mogłabym podać dziesiątki…

Jak wybrać odpowiednią, najskuteczniejszą metodę nauki języka dla siebie? Czy taka w ogóle istnieje? 

Najskuteczniejsza metoda to ta, z której możemy skorzystać już dzisiaj. Tekst po francusku, który przeczytamy, garść słówek, które sobie z niego wypiszemy i powtórzymy kilka razy, ćwiczenie z gramatyki, do którego usiądziemy nie czekając na specjalną wenę albo moment, kiedy będzie nam się chciało bardziej niż dzisiaj.

W nauce języka najważniejsze jest działanie i regularność. Często mówię o znalezieniu sobie piętnastu minut, które codziennie przeznaczymy na francuski. Najlepiej, aby to była stała godzina w ciągu dnia, ale jeszcze ważniejsze, aby pilnować tego czasu z zaangażowaniem, z jakim pamiętamy o wieczornym myciu zębów.

Opowiedz o swoim kursie online. Komu i w jaki sposób może pomóc?

Bardzo mi miło, że zapytałaś. „Bonjour La France” to mój kurs online, w którym uczę praktycznego słownictwa dnia codziennego. Tematy lekcji to: „we francuskiej restauracji”, „zdrowie we Francji” (czyli w aptece, u lekarza i w szpitalu), „zakupy spożywcze” oraz „podróżowanie pociągiem i samolotem”. Jak widzisz; to tematyka pierwszej potrzeby dla każdego, kto we Francji mieszka lub przyjeżdża tu nawet na chwilę.

Tworząc kurs zależało mi przede wszystkim na tym, aby „na talerzu” podać słownictwo, które jest w 100% przydatne i aktualne. W części zawierającej przydatne wyrażenia i skrypty rozmów podaję zdania, które słyszę na co dzień. Masz je u mnie gotowe do użycia.

Celem „Bonjour La France” jest stworzenie językowej „skrzynki z narzędziami” dla emigrantów, którzy zmagają się z językiem oraz osób, które w planach mają podróż w te strony. Dzięki kursowi odświeżą swój francuski i rozszerzą słownictwo. Materiały są w 100% praktyczne. To listy słówek i wyrażeń, fiszki, ćwiczenia utrwalające oraz nagrania audio z wymową. A także mnóstwo wiedzy o różnicach kulturowych.

Drzwi do najbliższej edycji kursu otworzą się za kilka dni. Na pokład będzie można wskoczyć jedynie między 9. a 13. września (2019) i będzie to ostatnia możliwość skorzystania z kursu w tym roku.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam do zapisania się na listę oczekujących, a w prezencie za dołączenie wysyłam darmowy ebook „8 narzędzi, które pomogą bezbłędnie pisać po francusku”. Bardzo gorąco zapraszam!

Jakie plany na przyszłość?

Na pewno dalsze lekcje kursu. Premierę kolejnych czterech planuję na styczeń 2020 r.

Bardzo dziękuję, Iza!

A może są tu osoby, które brały udział w pierwszej edycji kursu „Bonjour La France” i mogłyby się podzielić wrażeniami? Jeśli macie pytania do Izy, śmiało piszcie w komentarzach! 😉

0 comments
2 likes

Related posts

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Chcesz otrzymywać listy z Francji? Wpisz poniżej swój adres email, zapisz się do newslettera.

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
ad