Le Marais – spacer po najbardziej kolorowej dzielnicy Paryża

To, co uderza na pierwszy rzut oka, to kolory. Barwne witryny sklepów, oryginalne fasady restauracji, zielone i  bujnie zadrzewione place i zaułki, zabytki przeplatające się z nowoczesnymi butikami i muzeami, street art w najbardziej zaskakujących zakamarkach i szczelinach, kolorowe rowery zaparkowane w najmniej oczekiwanych miejscach, słynne tęczowe przejścia dla pieszych i gwar na tarasach kawiarni… W dzielnicy Le Marais łatwo się zakochać.

W sercu historii Paryża
Le Marais to też miejsce nazywane żydowskim sercem, gdzie napotkacie szyldy w języku francuskim i hebrajskim i gdzie zjecie najlepsze falafele w mieście. Tutaj można poczuć prawdziwego ducha historii, III i IV dzielnica to jeden z najstarszych dystryktów miasta. Warto pobłąkać się po bocznych uliczkach, żeby zobaczyć np. najstarszy dom w Paryżu przy rue Volta nr 3. Dzielnica bogata jest w zabytki, które fantastycznie współgrają, a niekiedy zaskakują w zestawieniu z nowoczesnością współczesnych budynków i najmodniejszych butików.

Kolory Paryża
Ta różnorodność oraz bogactwo kolorów i obiektów przyciągają tu tłumy paryżan i turystów, także  wieczorową porą. Nie można nie wspomnieć o tęczowych elementach dzielnicy, których pełno na Rue des Archives i licznych barach gejowskich skupionych w tej dzielnicy.

Zaginął jednorożec!
Nie bądźcie zaskoczeni, gdy natkniecie się tu na takie ogłoszenia. Jednorożec z tęczową grzywą stał się „twarzą” kampanii promującej nową markę kosmetyków do rąk… Muszę przyznać, że skutecznie przyciąga uwagę…

Co trzeba zobaczyć?
Elegancki Place de Vosges, przy którym mieszkał niegdyś Victor Hugo, imponujący budynek Archiwów Narodowych, przepiękny Kościół św. Pawła i Ludwika z fantastycznym zegarem górującym na fasadzie, Rezydencja de Sully, Muzeum Picassa, arcyciekawy Hôtel de Sens, który mieści dziś bibliotekę, słynne Centrum Sztuki Współczesnej Gorges’a Pompidou to tylko niektóre sztandarowe miejsca i zabytki w okolicy. Pomiędzy nimi mnóstwo ulic i uliczek kryjących pomniejsze galerie, smakołyki najlepszych cukierni, antykwariaty, ekskluzywne butiki, żydowskie świątynie, wspaniałe knajpki, urocze witryny sklepowe i zaciszne place z wszechobecnymi, a jednak zaskakującymi śladami sztuki ulicznej, która rozgościła się tu na dobre. W jesiennej oprawie to już spacer marzenie. Eksplorowałam tamtą okolicę w ubiegłą sobotę i zachwyciłam się nią na nowo. Teraz jest tu znacznie spokojniej niż latem, dlatego warto zwiedzać Paryż jesienią.

Niezwykły Kościół-Saint Gervais
Na koniec udaliśmy się w kierunku Hôtel de Ville (czyli paryskiego Ratusza), który zawsze mijam z błyskiem zachwytu w oku, i skręciliśmy w uliczkę bardzo jesiennych już drzew, okalających przepiękny Kościół-Saint Gervais. Tu uczestniczyłam w jednej z najpiękniejszych mszy św., na jakich byłam w Paryżu.

Zazwyczaj trudno o skupienie w paryskich świątyniach, a z oprawą liturgiczną też bywa bardzo różnie. Turyści często zakłócają spokój nawet podczas mszy św., a i sami Francuzi przyzwyczajeni są do tego, że głośno rozmawiają w kościele, witają się i wymieniają swoje uprzejmości, nie bacząc za bardzo ani na innych, ani na to, że znajdują się w miejscu modlitwy i skupienia. Tutaj było zupełnie inaczej.

Sam kościół jest perełką architektoniczną, a dodatkowo panuje tu niesamowita atmosfera i akustyka. Posadzka w głównej części świątyni została wyściełana wykładziną, co tłumi hałasy i sprawia, że jest przytulniej. Panuje półmrok ocieplony płomieniem licznych świec na głównym ołtarzu.
Nie ma standardowych ławek, a wierni siedzą na pojedynczych, niskich krzesełkach, czy raczej taboretach. We mszy św. uczestniczą siostry zakonne oraz wierni skupieni wokół Monastycznej Wspólnoty Jerozolimskiej, którzy przygotowują przepiękną oprawę liturgiczną. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Niestety nie mam dobrej jakości zdjęć z wnętrza kościoła, by móc Wam je pokazać…

Przy kościele pnie się urocza, barwna uliczka z restauracjami i oryginalnymi butikami. Tarasy knajpek znajdują się tak naprawdę niemalże na jej schodach, co daje niesamowity efekt.

Nasz spacer kontynuowaliśmy z zamiarem dotarcia na Wyspę Świętego Ludwika. Doszliśmy do Biblioteki Polskiej, a stamtąd wzdłuż Sekwany ku Wyspie Île de la Cité i Katedrze Notre-Dame, gdzie odbywał się pokaz iluminacji świetlnych. Uwielbiam tę wyspę, zwłaszcza wieczorową porą. Stanowi niesamowity punkt logistyczny i widokowy, gdzie stojąc w jednym miejscu można podziwiać Instytut Świata Arabskiego, Montparnasse, Panteon, Wieżę Eiffla, Katedrę… a dodatkowo tętniące życie na bulwarach i światła Paryża migoczące w lustrze Sekwany…

„Nasza Dama” w nowej odsłonie
Wieczór zakończyliśmy pod Katedrą Notre-Dame, gdzie odbywał się wspaniały spektakl światła i muzyki. Pokaz iluminacji na fasadzie świątyni trwał 25 minut i naprawdę był fascynujący. Piękna i ozdobna katedra nie staje się tu wcale tłem do spektaklu, ale gra w nim zdecydowanie główną rolę. Tańczące sylwetki świętych, które na co dzień stoją nieruchomo nad wejściem, to jeden z przykładów ożywienia Naszej Damy. Wydarzenie organizowane jest co roku – gorąco polecam!

A Wam jak się podoba Le Marais? Znacie? Lubicie? Macie swoje ulubione miejsca w tej dzielnicy?

*******************************************Witaj!********************************************

Cieszę się bardzo, że odwiedziłe(a)ś mój blog!

Napracowałam się przy tym tekście, więc będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz jakiś ślad swojej obecności: komentarz, like lub udostępnisz dalej znajomym, którym może się ten artykuł spodobać.

Dla Ciebie to tylko sekunda, a dla mnie sygnał, że moja praca miała sens!

Dziękuję! <3

2 comments
1 like

Related posts

Komentarze

  • Ewa

    2 maja 2019 at 13:14
    Reply

    Prócz wyspy st Louis to mój ulubiony zakątek Paryża. Często po pracy zdaża mi się jechać tam i po prostu spacerować.. chłonąc Paryz

    • Monika
      to Ewa

      2 maja 2019 at 17:23
      Reply

      Wyspa Saint Louis też jest piękna. To wspaniale, że korzysta Pani z uroków Paryża!:)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Zapisz się na newsletter Emigrantki

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty