Muzeum Ceramiki w Sèvres

Gdyby nie moi goście, wielbiciele sygnowanej porcelany, pewnie nigdy bym tu nie dotarła. Tak się jednak złożyło, że wcale nie Luwr, ani żaden inny obiekt paryski nie znalazł się w centrum ich tak wielkiego zainteresowania, jak właśnie manufaktura w podparyskim Sèvres (Musée national de Céramique), którą zapragnęli zobaczyć podczas ostatniej wizyty. Sama uwielbiam porcelanowe filiżanki i różne fajansowe cudeńka, więc z wielką ciekawością towarzyszyłam im podczas tej wycieczki.

Dotrzeć tu jest bardzo łatwo, bo wysiadamy na ostatnim przystanku metra nr 9. Sam budynek muzeum jest bardzo imponujący, z charakterystycznym, wielkim zegarem w centrum. Dodatkowo pięknie położony, w bliskości wybrzeża Sekwany i z widokiem na kompleks nowoczesnych biurowców.

Bilet wstępu kosztuje 6 EUR, zatem całkiem tanio, w porównaniu do innych, paryskich muzeów i biorąc pod uwagę bogactwo zbiorów. Manufaktura znajduje się tuż przy Muzeum, ale obecnie można zwiedzać tylko zbiory muzealne.

Koneserzy z pewnością mogliby stąd nie wychodzić. Przyznam szczerze, że sama nie podejrzewałabym siebie o to, że spędzę tam kilka bitych godzin w niezmiennym zachwycie.

Sama manufaktura powstała dzięki Ludwikowi XV i markizie Pompadour w 1740 r. w Vincennes i produkowała tzw. miękką porcelanę, a dopiero w 1756 została przeniesiona do Sèvres. Otrzymała miano manufaktury królewskiej i to zadecydowało o jej wyjątkowości. Zatrudniała najlepszych specjalistów, a markiza wymogła na królu monopol na wyroby z Sèvres, co oznaczało, że żadne inne przedsiębiorstwa nie mogły produkować eleganckiej porcelany o podobnym wzornictwie.

I rzeczywiście, każdy eksponat jest tu prawdziwą ucztą dla oka. Były takie gabloty, przy których zatrzymywałam się na kilkanaście ładnych minut. Na przykład przy królewskiej zastawie śniadaniowej z Vincennes czy włoskim fajansie i pięknych figurkach przedstawiających anioły, tancerki czy małych chłopców zastygłych w lekturze książki. Doprawdy trudno sobie wyobrazić, ile pracy, czasu i precyzji wymagało wykonanie jednego takiego rękodzieła. Zachwycające rzeźbienia i przywiązanie do detalu, ale też zaskakująca oryginalność i różnorodność widoczne w zestawieniu fajansu hiszpańskiego, chińskiego czy francuskiego robią wrażenie. Koneser czy laik, każdy kto lubi piękne rzeczy, znajdzie tu coś dla siebie.

Ekspozycja znajduje się na trzech piętrach budynku. Na pierwszym obejrzycie zbiory starożytnej ceramiki Grecji i Rzymu – coś dla pasjonatów historii. Druga kondygnacja to skarbnica nowożytnego fajansu z różnych krajów i to tutaj spędziliśmy najwięcej czasu. Na ostatnim, trzecim piętrze z kolei można oglądać nowoczesne instalacje i wystawy. Muszę przyznać, że po tych fajansowych, iście królewskich przeżyciach ciężko było mi się zachwycić propozycją współczesnych artystów… Świadczy o tym chociażby fakt, że nie zrobiłam tam ani jednego zdjęcia… No ale ja się być może nie znam 😉 Albo mnie coś zachwyca, albo nie porywa wcale. Spotkanie ze sztuką to w moim przekonaniu bardzo indywidualna sprawa.

Polecam Wam gorąco wizytę w Muzeum, zwłaszcza że nadchodzi sezon szarugi jesienno-zimowej, turystów jest dużo mniej, a zawsze lepiej niż siedzieć w domu jest zaszyć się w takim miejscu, w otoczeniu piękna i przedmiotów z duszą.

Więcej informacji praktycznych znajdziecie na http://www.sevresciteceramique.fr

 

*******************************************Witaj!********************************************

Cieszę się bardzo, że odwiedziłe(a)ś mój blog!

Napracowałam się przy tym tekście, więc będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz jakiś ślad swojej obecności: komentarz, like lub udostępnisz dalej znajomym, którym może się ten artykuł spodobać.

Dla Ciebie to tylko sekunda, a dla mnie sygnał, że moja praca miała sens!

Dziękuję! <3

0 comments
1 like

Related posts

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Zapisz się na newsletter Emigrantki

Airbnb – skorzystaj z mojej zniżki!
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty