Obudziłam się dziś…

Obudziłam się dziś w innej, choć niby tej samej, rzeczywistości. Cisza za oknem, cisza w domu – uspokaja, a zarazem przeraża. Wczoraj, w domowym zaciszu obejrzeliśmy w Internecie mecz Polska-Islandia i poszliśmy spać. Zdążyliśmy zgasić światło, kiedy rozdzwoniły się nasze telefony – dosłownie w tym samym momencie. Spojrzeliśmy na siebie wymownie, przeczuwając, że to nie mógł być przypadek, że coś się stało. Od rodziny z Polski i przyjaciół z zagranicy dowiedzieliśmy się, co dzieje się w Paryżu, obok nas… Po ostatniej przeprowadzce nie mamy jeszcze TV… Ale mamy Internet. Noc była długa, a ciemność za oknem przerażająca, jak nigdy dotąd. Jakiekolwiek hałasy dobiegające z zewnątrz paraliżowały mnie jak nigdy w życiu, nawet bardziej niż wtedy, gdy w afrykańskiej ciemności, po raz pierwszy w życiu, usłyszałam odgłosy strzałów broni palnej… Przerażały bardziej, bo przecież jestem w Europie, jestem u siebie, w MOIM DOMU. Przerażały, bo w dzielnicy, w której pracuję na co dzień, zginęło wczoraj kilkanaście niewinnych osób, a w dzielnicy obok ponad sto… Przerażały, bo nie raz, nie dwa przechodziłam obok tych restauracji, obserwując ludzi siedzących na tarasach, popijających kawę, wystawiających twarze ku słońcu, roześmianych, w towarzystwie swoich przyjaciół. Wiem, ilu wczoraj, w piątkowy wieczór, mogło ich tam być… Mogłam być tam ja, mój ukochany, moi znajomi, koleżanka z pracy, która mieszka tuż obok… Mogłam być na tym koncercie i mógł tam być mój brat – meloman. Mogłam, mógł, mogli…

Źródło: J’aime le francais

Zdjęcie z prasy francuskiej, gdzie wokół kawiarnianego stolika – tak bardzo paryskiego symbolu, leżą ciała zakryte folią wstrząsnęło mną kompletnie i odjęło mowę. Nie ma słów, które pasują, których mogłabym dziś użyć, by wyrazić to, co czuję… A może właśnie nie potrzeba dziś nic mówić. Dziś pozostaje wymowna cisza, w której trzeba się odnaleźć, z którą trzeba się JAKOŚ oswoić, jakoś dalej żyć. Tak jak i oswoić strach, który w tych okolicznościach wcale nie ma wielkich oczu…

Źródło: Le Monde.fr

Dziś miałam iść do pracy, ale nie poszłam, bo jest zamknięte, a metro tam nie dociera. Zostaję w tej ciszy, by oswoić JUTRO, które będzie zupełnie inne niż WCZORAJ i PRZEDWCZORAJ. Jutro, kiedy z drżącym jeszcze sercem, niepewna niczego, wsiądę do pociągu i pojadę do pracy, do której droga prowadzi obok TYCH i INNYCH stolików kawiarnianych, mijając twarze ludzi, którzy tam kiedyś byli, mogli być, będą…

0 comments
0 likes

Related posts

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Chcesz otrzymywać listy z Francji? Wpisz poniżej swój adres email, zapisz się do newslettera.

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
ad