„Święto Winobrania” na Montmartre

„Święto Winobrania” na Montmartre (Fête des Vendanges de Montmartre) to coroczna impreza w Paryżu, która ściąga pod bazylikę Sacré Coeur tłumy mieszkańców i turystów. Klimat, z którego słynie na co dzień ta wyjątkowa, paryska dzielnica, posiadająca niebywałą, artystyczną duszę, nabiera zdwojonej intensywności w przestrzeni uroczych wąskich uliczek wypełnionych po brzegi rozradowanym i wyluzowanym towarzystwem, w gwarze kawiarnianych stolików i dźwięku szkła tłuczonego w ramach wznoszonych toastów. Montmartre świętuje pełną parą i pełnymi kieliszkami czerwonego lub białego wina. Bo to właśnie ono jest bohaterem głównym tego październikowego weekendu w Paryżu. Wszak jesień to czas zbiorów. Czas winobrania.

Wypełnione po brzegi, urocze kawiarnie nie są może na Montmartre czymś nadzwyczajnym, jednak widok ludzi biesiadujących tłumnie na chodnikach, ulicach, progach, schodach, murkach i w każdym skrawku wolnej przestrzeni robi wrażenie. Ich nieodłącznym towarzyszem są wszechobecne butelki wina różnorodnego gatunku i kieliszki dzierżone w dłoniach. Atmosfera na miarę sylwestra. Pod bazyliką Sacré Coeur ciągnie się sznur straganów degustacyjno-sprzedażowych, a wokół nich „ciekawy” zapach winno-serowo-kielbasiany. Zjeżdżają się tu producenci i sprzedawcy wszelakich rodzajów francuskiego wina, sera, wędlin i słodkości. Jest na co popatrzeć i jest co skosztować. Z zapachami różnie 😉

 

 

 

Wydarzeniu towarzyszą różne ciekawe eventy, m.in. słynny bal kostiumowy. Największą popularnością i frekwencją podczas „Święta Winobrania” cieszy się fantastyczny pokaz fajerwerków w sobotni wieczór, będący prawdziwym spektaklem wizualno-dźwiękowym, z wykorzystaniem najnowszych technologii, a także utworów muzycznych, które na stałe wpisały się w klimat Paryża.

Zgadnijcie: dokąd ta kolejka? Odpowiedź na zdjęciu poniżej 🙂

Do bankomatu 🙂

My w tym roku świętowaliśmy nieco inaczej niż zwykle i trochę na opak winobraniowym obyczajom. Zaczęliśmy od spaceru bocznymi ścieżkami Montmartre. A potem spędziliśmy bardzo nieśpieszne dwie godziny na tarasie jednej z klimatycznych restauracji, przy kuflu piwa (!), oddając się błogiej obserwacji radosnego, gwarnego życia dokoła. Po ostatnim czasie, tak zajętym, zabieganym, zestresowanym, wszak trwamy w ferworze przeprowadzki – była to dla nas niesamowita, obłędnie przyjemna odmiana. Kilka godzin bezmyślnego, zasłużonego nicnierobienia z fantastyczną atmosferą w tle… Banał ciśnie się na usta, ale to właśnie dla takich chwil chyba warto żyć 🙂

W środku lokalu, poszukując toalety, dokonałam ciekawego odkrycia bogatej kolekcji plakatów, promujących to doroczne święto. Wiele z nich powstało, kiedy mnie nie było jeszcze na świecie 🙂 Wszak tradycja ta liczy już kilkadziesiąt lat. To właśnie na wzgórzu Montmartre znajduje się najsłynniejsza paryska winnica, założona w 1933 r., którą można zwiedzać podczas „Święta Winobrania”.

 

Dla odmiany – nie mam również ani jednego własnego zdjęcia z pokazu sztucznych ogni. Postanowiłam tym razem odłożyć aparat na bok i całkowicie poddać się chwili i grze zmysłów obezwładnionych pięknem i klimatem spektaklu, widokiem nocnego Paryża z perspektywy zielonej trawki wzgórza Sacré Coeur, a także towarzystwem przyjaciół i procentami wybornego wina 😉 Czego chcieć więcej?

 

Źródło: www.fetedesvendangesdemontmartre.com

Zatem nalejcie sobie lampkę wina i zapraszam na spacer po Montmartre… Santé! 🙂

 

 

Dla zainteresowanych kolejne „Święto Winobrania” już za rok :), w drugi weekend października. Zapiszcie w kalendarzu. Zawsze powtarzam, że jesień to fantastyczny, jeśli nie najlepszy czas, na wizytę w Paryżu.

Więcej na: www.fetedesvendangesdemontmartre.com

0 comments
1 like

Related posts

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Zapisz się na newsletter Emigrantki

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty