W poszukiwaniu normalności…

Mój ukochany wrócił dziś do pracy. Ja mam jeszcze jeden wolny dzień. Próbuję sobie wyobrazić jutro. Układam myśli. Porządkuję głowę.

Potrzebuję dziś Was. W obliczu wydarzeń ostatnich dni, fali napływających informacji o rosnącej liczbie ofiar, o terrorystach, którzy zbiegli, o atakach zbiorowej paniki w miejscach publicznych Paryża, a także o masowych bombardowaniach Francuzów w Syrii… Potrzebuję Was… W obliczu fali nienawiści, strachu i szerzącego się zła… W obliczu tego, co się dzieje w ostatnich dniach, tego, co może się stać i tego, co będzie – potrzebuję dziś Was! Chodźcie tu proszę i dajcie znak, że jesteście. Że życie nadal jest piękne i dobre. Napiszcie w komentarzach, co dobrego dziś Was spotkało? Co pięknego i godnego uwagi dziś zobaczyliście, usłyszeliście? Słońce? Niesamowitą książkę? Fantastyczną piosenkę? Rudego kota? Szałową sukienkę? Pierwszy ząbek? Piątka z kolokwium? Zabukowany bilet na wakacje? Ktoś Was dziś przytulił? Wysłał miłego sms-a? Zrobił rano kawę? Powiódł się Wasz plan??????? Chodźcie i opowiedzcie mi te wszystkie dobre rzeczy i chwile, zalejcie morzem pozytywnej energii. Tego dziś właśnie potrzeba.

Moja głowa, mój umysł, moje serce nie przyjmują już więcej negatywizmu, ciemności i okrucieństwa. Moje oczy nie przyjmują już więcej obrazków z TV i gazet. Widoku listów gończych, zakrwawionych ubrań, rozrzuconych butów, białych prześcieradeł, zbitych szyb… Moje uszy nie przyjmują już więcej odgłosów strzałów kałasznikowa, krzyków ludzi, jałowych dyskusji i aut jadących na sygnale. Nie chcę żyć strachem. Nie chcę się bać pociągu, współpasażera, odgłosów fajerwerków zza okna.
Próbuję sobie wyobrazić jutro. Układam myśli. Porządkuję głowę. Boję się.

Ale próbuję. Na przekór. Żeby nie zwariować. Zaparzyłam sobie kawę w ulubionym, lawendowym kubku. Ukroiłam kawałek upieczonej wczoraj szarlotki z rabarbarem. Przeszukuję Facebook w poszukiwaniu „zaręczynowych statusów”, filmików z figlarnymi kotami, „słitaśnych foci” i krajobrazów dających wytchnienie. W poszukiwaniu normalności…

Wszystko, czego dziś pragnę, to zwyczajność dnia dzisiejszego i jutrzejszego.

0 comments
1 like

Related posts

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Zapisz się na newsletter Emigrantki

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty