Życie w cieniu tęsknoty

To zabawne. Niegdyś na wakacje jeździłam do Grecji, Włoch, Afryki, a teraz jeżdżę do… Polski. Kiedyś z niej uciekałam, marząc o dalekich wojażach, a teraz mając zaledwie cztery dni urlopu – popędziłam właśnie do ojczyzny. Wyjazdy do Polski zawsze skłaniają mnie do przemyśleń na temat emigracji i szukania miejsca w życiu i do życia. Dziś, po urlopie, który staje się odległym wspomnieniem, po przemierzeniu Polski, Niemiec i Belgii, chcę podzielić się z Wami przede wszystkim jedną refleksją – Polska jest piękna i można tu być naprawdę szczęśliwym. To właśnie w podroży powrotnej, w mojej głowie rodził się ten post i przemyślenia, którymi postanowiłam podzielić się z Wami.

Tatry

Nie byłam w Polsce osiem miesięcy. To długo czy krótko? Moje znajome Polki, też mieszkające w Paryżu, w tym czasie odwiedziły Polskę przynajmniej dwa razy. Jak dla mnie, była to jak dotąd najdłuższa rozłąka z ojczyzną, a co za tym idzie – z rodziną. Dla mojej rodziny to wieczność. Na pewno wielu z Was wie o czym mówię… A ja? No cóż, tęskniłam. Ale tęskniłam tak, jak się tęskni na emigracji – Wiesz, że to normalne i nieuchronne, masz świadomość, że sama dokonałaś wyboru. Bo emigracja to zawsze wybór – z tych czy innych powodów, ale zawsze wybór.

Więc tęsknisz, ale jednocześnie nie żyjesz tą tęsknotą, tylko życiem, które wybrałaś. Wybrałaś życie z dala od ojczyzny, z dala od wielu bliskich Ci osób, z dala od babcinych pierogów, maminych gołąbków, naleweczki tatki, rodzinnych spotkań na tarasie, żartów Twojego brata, z dala od ukochanego kota, ulubionych polskich gazet i miliona, miliona innych większych i mniejszych rzeczy, które były, są dla Ciebie ważne… Zatem tęsknisz, ale wstajesz do pracy, jesz francuskiego croissanta, popijasz mocną kawą, wsiadasz do paryskiego metra i zaczynasz nowy dzień – z dala od ojczyzny. Żyjesz życiem, które wybrałaś. Gdybyś została w Polsce, to też byłby Twój wybór. Mogłabyś zarabiać mniej, być z rodziną, być singlem lub znaleźć męża. Mogłabyś też zarabiać tyle samo lub więcej, mogłabyś być sama, siedzieć godzinami na Skype i odliczać nieustannie czas do kolejnego spotkania z ukochanym… Mogłabyś, możesz… Zawsze masz wybór.

Cannes

Cannes

Puszcza Białowieska

Puszcza Białowieska

Kościelisko

Jest tylko jedno ^ale^. Jeśli raz wybierzesz emigrację, już zawsze Twoje życie będzie ¨pomiędzy¨. Twój dom będzie tam, gdzie w danym momencie przebywasz. Twoje serce będzie rozdarte. Trochę tak, jakbyś miała dwa równoległe życia. I już zawsze będziesz tęsknić.

Kiedyś gdzieś przeczytałam piękny tekst o emigracji, gdzie autorka napisała, że „zawsze Cię gdzieś nie ma” – myślę, że te słowa to kwintesencja tęsknoty, którą nosi każda z nas – emigrantek. Bo tak właśnie jest. Jedziesz stęskniona do Polski, uśmiechasz się na widok Biedronki, z zachwytem podziwiasz złote pola szumiących kłosów i zajadasz się papierówkami, ale po pewnym czasie zaczynasz tęsknić za swoim życiem TAM, za paryskimi kawiarniami, za błąkaniem się po francuskich wioskach, za chrupiącą bagietką, za widokiem z okna na połyskującą w słońcu Sekwanę, za… Odpowiednie wpisać.

Paryż

Paryż

Paryż

Paryż

Paryż

Paryż

Paryż

Tęsknisz za wolnością. Tak, za wolnością z jej wieloma definicjami. Bo przecież to nie jest tak, że nienawidzisz Polski. Nigdy, od żadnego rodaka na emigracji, nie usłyszałam, żeby z nienawiścią opowiadał o swoim kraju. Bo to nie tak. Usłyszysz być może wiele ostrych słów pod adresem obecnie rządzących, krytykę systemu i absurdów wielu aspektów życia. Ale w tej krytyce i niechęci dostrzeżesz przede wszystkim nostalgię i żal, że mogłoby być inaczej, że gdyby było inaczej, to być może nie trzeba by było wyjeżdżać.

Tatry

Ale wróćmy do wolności. Na blogu Widok z paryskiego okna, prowadzonym przez Polkę mieszkającą w Paryżu, przeczytałam całkiem niedawno bardzo ciekawy tekst, m.in o wolności i tolerancji, w którym zastanawia się nad motywacją osób emigrujących za granicę – wykształconych, decydujących się na pracę w zawodach dużo poniżej swoich kwalifikacji, na pomieszkiwanie w ciasnych i obskurnych stancjach. Osobiście, a także z autopsji znam wiele takich historii. Z drugiej strony wiem też, i taka jest moja refleksja po ostatniej wizycie w Polsce, że naprawdę można tam godnie i na odpowiednim poziomie żyć. Można. A zatem co nas tak popycha czy pociąga w życiu na emigracji?

Wspomniany tekst zmusił mnie samą do zadania sobie kilku pytań i zrobienia szczerego rachunku sumienia, za co jestem autorce wdzięczna 🙂 Moja odpowiedź w dużej mierze pokrywała się z puentą autorki. Wyjeżdżamy, bo chcemy żyć inaczej. Tak, chcemy żyć po swojemu – bez nieustannego oceniania i wartościowania naszych wyborów. Chcemy mieć prawo do tego, by być akceptowanym i szanowanym bez względu na kolor skóry, wyznanie, wykonywaną pracę, wybór partnera i drogi życiowej. W Polsce jest ciągle zbyt wiele tematów tabu, zbyt wiele wstydu i niedowartościowania – moim zdaniem zupełnie bezpodstawnego i niezrozumiałego! Tu ma swoje źródło raniąca krytyka, mantra „co ludzie powiedzą”, niezgoda na niepopularne wybory, na poszukiwanie szczęścia po swojemu.

Mój wyjazd do Francji to także coś trudnego do zrozumienia i zaakceptowania dla mojej rodziny i znajomych. Tymczasem nic nie jest czarno-białe. Nie wyobrażałam sobie ani jednej chwili więcej życia na Skype. Wyobrażałam sobie za to pracę pokojówki, niani czy kelnerki, mając dwa fakultety uniwersyteckie w kieszeni. Wyobrażałam sobie poznawanie nowej kultury, miejsc, smakowanie innego świata, wdychanie innego powietrza, naukę nowego języka i walkę z własnymi uprzedzeniami i ograniczeniami. Wyobrażałam sobie, że będzie ciężko. I dokonałam wyboru.

Bagneux pod Paryżem

Bagneux pod Paryżem

Kocham Polskę. Uważam, że jest piękna i że można być tam szczęśliwym, bo znam wiele osób, które są tam szczęśliwe i zadowolone ze swojego życia. Tęsknie bardzo za bliskimi, ale tu jest mój ukochany, moja i jego praca, nasze życie. Tu jest Francja, która nas fascynuje, którą nieraz się uwielbia, a nieraz nie znosi. Powroty z Polski zawsze są trudne – ten ostatni odczulam wyjątkowo dotkliwie. Być może dlatego, że po 8-miesiecznej rozłące cztery dni to doprawdy niewiele, niedosyt jest wielki. Tylko, czy można się nasycić na zapas?

Znam też osoby, które wróciły do Polski na stałe. Większość z nich przeszła lub przechodzi tzw. powrotny szok kulturowy, ma trudności z powrotem do starego-nowego świata i życia. Okazuje się bowiem, że nic nie jest takie samo, jak przedtem…

Nie wiem, czy zostaniemy tu na zawsze. Nie wiem też, czy wrócimy. Ale wiem jedno – nawet jeśli wrócimy do Polski, będziemy już zawsze tęsknić za tą częścią nas, którą zostawimy tutaj.

Koniecznie przeczytaj tekst, który powstał trzy lata póżniej  ŻYCIE W CIENIU TĘSKNOTY. TRZY LATA PÓŹNIEJ.

 

Kochane emigrantki! Podzielcie się swoimi refleksjami i doświadczeniami!
Jak radzicie sobie z tym rozdarciem, dylematem wrócić czy zostać, z tęsknotą za ojczyzną?
Czy upływający czas tu coś zmienia?

0 comments
2 likes

Related posts

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Zapisz się na newsletter Emigrantki

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty