8 francuskich cmentarzy, których nigdy nie zapomnę

To jest jeden z tych tematów emigracyjnych, które powodują u mnie ścisk żołądka. Dzień Wszystkich Świętych, a raczej Święto Zmarłych i niemożność bycia w tym czasie z rodziną na grobach najbliższych osób w Polsce. I choć człowiek nauczy się z tym żyć, to jednak, gdy widzę we francuskich sklepach chryzantemy i znicze, których kolejny raz nie kupię i nie postawię na pomnikach ukochanych osób, czuję w głębi duszy żal i tęsknotę, która w tym czasie szczególnie narasta. Myślę, że nie jestem odosobniona w tych przeżyciach, bo nigdy nigdzie nie spotykam tylu Polaków, co 1. listopada na tutejszych cmentarzach. Takie spotkania to jest zawsze dla mnie ogromne przeżycie i wielka chęć mówienia wszystkim „dzień dobry”, wymiany spojrzenia i uśmiechu. Czuję wtedy, że nie jestem sama i jakoś lżej na sercu…

Nie mamy tu we Francji żadnych rodzinnych grobów, ale stało się to już naszą tradycją, że co roku odwiedzamy jakiś cmentarz, choćby ten najbliższy. Szukam polsko brzmiących nazwisk albo odgarniam liście z tych całkowicie już zapomnianych nagrobków, przy innych przystanę w zadumie.

W związku z tym że zbliża się ten wyjątkowy czas refleksji i zadumy, chciałabym opowiedzieć Wam o 8. cmentarzach (nie tylko paryskich), które z jakichś względów wydały mi się szczególne, a i Wy być może będziecie chcieli je odwiedzić.

1. Panteon Polskiej Emigracji w Montmorency
Nieprzypadkowe i absolutny nr 1 na tej liście! Ten wyjątkowy cmentarz, na którym znajdziecie kilkaset polskich grobów, to moje odkrycie minionego roku. Byłam niezwykle poruszona. Dowiedzieliśmy się bowiem, że w Montmorency, małym miasteczku niedaleko Paryża i całkiem blisko nas, na cmentarzu Les Champeaux znajduje się polska nekropolia, czyli ponad 270 polskich grobów, w tym pomniki dziesiątek artystów, pisarzy, malarzy, polityków i ludzi zasłużonych w różnych dziedzinach. Spotkacie tu takie nazwiska jak Karol Otto Kniaziewicz, Adam Mickiewicz (jego prochy, podobnie jak Norwida, zostały przeniesione na Wawel, ale pomnik pierwszego pochówku tutaj nadal pozostał), Julian Ursyn Niemcewicz, Cyprian Kamil Norwid, malarze Olga Bozowska i Tadeusz Makowski oraz wiele, wiele innych, mniej bądź bardziej znanych osób. Wzdłuż cmentarza przebiega ściana pamięci w hołdzie żołnierzom Armii Polskiej na Zachodzie, a także Polakom zamordowanym w Katyniu i na Wołyniu oraz ruchowi oporu Solidarność. Nie bez powodu miejsce nazywane jest Panteonem Polskiej Emigracji. Więcej o tym cmentarzu pisałam TUTAJ.

2. Cmentarz w podparyskim miasteczku Montfort-l’Amaury
To jeden z ostatnich cmentarzy, na którym byłam i to absolutnie nieprzypadkowo. Tutaj, dwa tygodnie temu, został pochowany Charles Aznavour. Pisałam o tym TUTAJ. Artysta spoczął w rodzinnym grobowcu, obok swoich rodziców i tragicznie zmarłego syna. Na małym, skromnym, ale pięknym, starym cmentarzu urokliwego miasteczka pod Paryżem. Artysta miał tu swoją przystań, swój dom, otwarty dla innych. W jego willi przez dwa lata mieszkał młody, stojący wówczas dopiero u progu kariery Johnny Hallyday. Myślę, że warto odwiedzić nie tylko cmentarz, ale i pięknie położone, ciche miasteczko, które upodobali sobie w sposób szczególny artyści francuskiej estrady.

3. Cmentarz w Lourmarin
O tym miejscu jeszcze nigdy nie wspominałam, ale zamierzam napisać szerzej w osobnym artykule. Lourmarin to przepiękne prowansalskie miasteczko na południu Francji,w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, bo ma to wszystko, co lubię najbardziej: średniowieczną zabudowę, cudne krajobrazy, zamek na wzgórzu, zapach ziół, lawendy i kawy oraz urocze, ciasne i kręte uliczki, w których człowiek chce się po prostu zgubić i zapomnieć. Ale jest jeszcze coś szczególnego, co je wyróżnia. Miasteczko związane jest z osobą pisarza Alberta Camusa (autora kultowej „Dżumy”), który tu mieszkał i który został pochowany na lokalnym cmentarzu. I nie byłoby w tym fakcie nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że odnaleźć jego grób graniczyło z cudem. Miasto szczyci się faktem, że artysta tu mieszkał, ale grób jest całkowicie zarośnięty chwastami i zaniedbany. Z trudem można rozszyfrować nazwisko. Osobiście, jako polonistka, przeżyłam szok i ogromny smutek, bo Camusa ogromnie cenię.

4. Cmentarz w Dunkierce
Przenosimy się na drugi koniec Francji, na samą północ, do miasta, którego nazwa kojarzy się głównie z bardzo trudnym, niewyobrażalnym wręcz czasem w historii Europy. Dunkierka to miejsce, gdzie wyobraźnia pracuje ze zdwojoną siłą. Zwłaszcza, gdy stoisz na rozległej plaży, wypełnionej szumem morza i próbujesz sobie wyobrazić tysiące aliantów, którzy w tym samym miejscu prowadzili rozpaczliwie walki podczas operacji Dynamo, czekając na swoją ewakuację… To samo uczucie towarzyszy Ci, kiedy stoisz na cmentarzu usłanym jednakowymi białymi krzyżami upamiętniającymi tych, którzy się ewakuacji nigdy nie doczekali… Symetria i jednakowość tych krzyży robią ogromne wrażenie… Znajdziecie tu także polskie nazwiska dowódców walczących w Dywizjonach. Nigdy nie zapomnę tego cmentarza. Więcej pisałam TUTAJ.

5. Cmentarz w Auvers-sur-Oise
To dziwne i ciekawe zarazem. Auvers sur Oise jest jednym z moich ukochanych miejsc we Francji, do którego ciągle wracam, a o którym jeszcze nigdy nie pisałam na blogu. Może dlatego, że mieszkam dosyć blisko? A może dlatego, że ciągle odkrywam tam coś nowego. Na przykład niezwykły antykwariat z książkami, który mieści się w starym składzie pociągu, tuż przy dworcu. A może dlatego, że tak bardzo przypomina mi moją rodzinną miejscowość, ze złotym zbożem na horyzoncie, polnymi drogami pełnymi maków, rumianku i słoneczników?

Nie wiem. Ale jedno jest pewne – to miejsce ma swoją niebywałą energię i swój, tylko swój urok. I to właśnie tutaj Vincent van Gogh spędził swoje ostatnie 70 dni życia i tutaj w maleńkim, dusznym pokoiku na poddaszu, postanowił umrzeć, decydując się na samobójczą śmierć. Jego skromny grób znajduje się na maleńkim, cichym miejscowym cmentarzu, położonym wśród pól i łąk. W środku lata ten pejzaż w zestawieniu z cmentarzem robi ogromne wrażenie, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że van Gogh na wieki zrósł się w ten sposób i połączył z tym miejscem, które tak bardzo sobie upodobał.

Ale właściwie nie to jest najważniejsze. Najważniejsze są jego wspaniałe obrazy, które tworzył w rekordowych ilościach właśnie tutaj, zainspirowany pięknem sielskiego krajobrazu, przyrodą i życiem codziennym tej podparyskiej wioski. Napotykamy je w różnych jej cudnych zakątkach. I to jest chyba ten klucz. Nic tak nie fascynuje, jak połączenie piękna i smutku, artyzmu i tragedii… Ponad wszystko jednak ja się wcale nie dziwię, że sam Van Gogh uczynił to miejsce wybranym i paradoksalnie to dzięki niemu dziś odwiedzają je turyści i fani jego twórczości. Choć muszę przyznać, że tłumów tu nie ma…  Ale to akurat jest chyba dobra wiadomość.

6. Cmentarz Père-Lachaise
Przenosimy się do Paryża. Nie sposób pominąć najbardziej znanego i podziwianego cmentarza w stolicy, czyli Père-Lachaise. Cmentarz został założony w 1804 roku w ogrodach przylegających do willi Mont-Louis, podarowanej przez Ludwika IV swojemu spowiednikowi, francuskiemu jezuicie – ojcu François Lachaise. Ten cmentarz zasłużył sobie w pełni na swoją sławę – jest po prostu piękny i wyjątkowy. Tutaj spoczęły dziesiątki wybitnych osób, groby są tak różnorodne, niekiedy zaskakujące… Przy samym wejściu znajduje się plan z mapą cmentarza i listą nazwisk znanych osób, które zostały tu pochowane. Zdecydowanie warto z niego skorzystać, inaczej zagubicie się w gąszczu alejek i zachwycających grobowców.

Jeśli chodzi o polskie nazwiska, to przede wszystkim trzeba wspomnieć o Fryderyku Chopinie, Klementynie Hoffmanowej, Józefie Wysockim, Ewelinie Hańskiej  (żona Honoriusza Balzaka), Marii Walewskiej oraz dziesiątkach innych (w sumie około 60) mniej bądź bardziej znanych zasłużonych Polakach. Ponadto baardzo długa lista innych wielkich osobowości, polityków, artystów, pisarzy, ludzi kina i estrady, m. in. Oscar Wilde, Marcel Proust, Edith Piaf, Molier (Jean Baptiste Poquelin), Honoriusz Balzac, Maria Callas, Guillaume Apollinaire, Georges Bizet. Warto zobaczyć także bardzo oryginalny grób Jima Morissona, gdzie jego fani pozostawiają bardzo specyficzne pamiątki, jak np. butelki po piwie czy gumy do żucia na sąsiadującym drzewie… Miejsce jest szczególne, jak dla mnie obowiązkowy punkt na mapie zwiedzania Paryża. Cmentarz Père-Lachaise i jego niezwykły klimat w jesiennej i słonecznej oprawie możecie zobaczyć TUTAJ.

7. Cmentarz Montmartre
Kocham wzgórze Montmartre od pierwszego wejrzenia, a i cmentarz, który leży u jego stóp, odkrywałam z wielką fascynacją. To jedna z  najstarszych nekropolii Paryża, która powstała na terenie dawnych kamieniołomów gipsu. Już na samym wejściu możemy być zaskoczeni, gdy po prawej stronie nad schodami ujrzymy Aleję Polaków (avenue des Polonais), ale to nie koniec. Na cmentarzu znajduje się około 57 grobów znanych Polaków, w tym 9 zbiorowych. Jednym z najważniejszych jest grób Juliusza Słowackiego. Choć jego prochy zostały przeniesione na Wawel w 1927 roku, to jednak do dziś możecie zobaczyć tu jego były nagrobek i wizerunek odlany w brązie.

Jednym z najciekawszych grobów jest miejsce spoczynku słynnej francuskiej piosenkarki i aktorki Dalidy, które przyciąga tysiące fanów i turystów. Jej posąg, otoczony złotymi promieniami, widoczny jest z daleka. Pośród dziesiątek znanych osobistości pochowani tu są, m.in Stendhal i Emile Zola. Cmentarz nie jest tak ogromny jak Père-Lachaise i nie spotkacie tu tłumu turystów, jest pięknie położony i na pewno warto go zobaczyć!

8. Cmentarz z widokiem na Wieżę Eiffla
Z tym cmentarzem miałam ciekawą historię. Tak się składa, że mieszkałam przez jakiś czas w XVI dzielnicy Paryża, w samym sercu Passy. Pracowałam wówczas jako niania. Cmentarz Passy odkryłam podczas… jednego ze spacerów z moją podopieczną i się zachwyciłam! Miejsce jest ukryte pośród jednej z największych i najbardziej luksusowych dzielnic Paryża, tuż przy bardzo hałaśliwej i uczęszczanej ulicy! Wystarczy wspiąć się po kilku schodkach, by w jednej chwili przenieść się w zupełnie inny świat. Cisza, żadnych ludzi, brukowane alejki, zabytkowe grobowce, fantastyczne położenie.

Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że cmentarz Passy jest jednym z czterech najstarszych i najpiękniejszych cmentarzy w Paryżu. Tym większe było moje zaskoczenie i zachwyt! A w dodatku rozpościera się stąd widok na Wieżę Eiffla, jesteśmy przecież o krok od Trocadéro! Znajdują się tu również piękne, stare grobowce rodzinne i miejsca spoczynku takich znanych osób, jak rodzina Renault czy Vichy. Można powiedzieć, że jaka dzielnica – taki cmentarz, spoczywają tu głównie ludzie elity paryskiej, a także sporo cudzoziemców. Koniecznie zajrzyjcie na Cmentarz Passy, gdy będziecie mieli okazję.

W tym roku wybieramy się na Cmentarz Montparnasse, którego jeszcze praktycznie nie znam.
Kto z Was był i może podzielić się opinią? Chętnie wysłucham 🙂

Jestem ciekawa, jakie Wy macie przeżycia związane z tymi miejscami?
Znacie te cmentarze ? Macie jakieś swoje inne, ulubione, które często odwiedzacie?

0 comments
0 likes

Related posts

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Paryż miałam w planach co najwyżej na… emeryturę. Ale życie uwielbia płatać figle. Przyjechałam do Paryża z miłości do mężczyzny, a zostałam z miłości do tego kraju. Dziś witam Was na moim lyońskim balkonie, przy stoliku oplecionym zapachem lawendy i z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni. To moja prywatna café. Moje codzienne radości i smutki, zachwyty i zmagania z życiem na emigracji, roztrząsane przy małej czarnej. Zapraszam Was w (nie)codzienną podróż po Francji, podczas której Paryż będzie tylko jednym z przystanków.
Czytaj dalej

Listy z Francji

Chcesz otrzymywać listy z Francji? Wpisz poniżej swój adres email, zapisz się do newslettera.

Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
ad